wtorek, 15 października 2013

Restauracja Marcello - włoska kuchnia w MANUFAKTURZE

 

 W sobotni weekend odwiedziłam restaurację Marcello, z pobytu w której zamieszczam krótką fotorelację, sprawdźcie Kochani czy warto tam pójść czy nie, czekam na Wasze opinie:

Restauracja Marcello

Manufaktura
ul. Ogrodowa 19a
91-065 Łódź
lodz.restauracjamarcello


Włoska kuchnia w restauracji Marcello to istny majstersztyk. Osoby, które kochają włoskie klimaty, podróże kulinarne na pewno nie zawiodą się goszcząc w restauracji Marcello. To kuchnia nieprzypadkowa,  wyważona, wspaniale doprawiona, prowadzona przez mistrza kuchni z samych Włoch.

 

Moje pierwsze wrażenie kiedy weszłam do restauracji to jedno wielkie WOW! Tu jest naprawdę pięknie, przytulnie, styl prowansalski, który kocham, lampki w oknach, zazdroski, roletki, bukieciki, świeczki i mnóstwo, mnóstwo zdjęć na ścianach z Marcello Mastroiannim i jego filmowymi partnerkami, możemy oglądać czarnobiałe fotki Sophi Loren, Claudii Cardinale, Giny Lollobrigidy i innych diw włoskiego kina. 

 

Atmosfera w lokalu jest więc nietuzinkowa, ale oryginalna i niepowtarzalna dzięki właśnie tym licznym fotografiom...Meble są po prostu przepiękne: szyk, klasa, niesamowite dekoracje, spędziłam sporo czasu na podziwianiu dodatków i szukaniu inspiracji do swojego domu.

 

Sama Magda Gessler jest często bywalczynią tego miejsca i smakuje w daniach tej restauracji.
Ja również czułam się tutaj wspaniale, głównie dzięki nienachalnej, miłej obsłudze. 

 

Pomyślano również o sporym kąciku dla dzieci z mini zjeżdżalnią, mnóstwem zabawek, aby mogły pobawić się w czasie, kiedy dorośli degustują pyszne dania restauracji Marcello. (Niestety fotka gdzieś mi umknęła...)

 

Wybór dań jest dość duży, ale moim zdaniem odpowiednio wyważony. Można tu znaleźć dania z grzybów, ryb, mięsa, pasty, pizze w różnych cenach. Ja najadłabym się za 30 zł.

 

Na przystawkę zamówiliśmy Bruschette miste w cenie 14 zł czyli wiejskie pieczywo z pieca z pomidorami i bazylią, z wątróbką i pietruszką, ze szpinakiem, pieczarkami i gorgonzolą, z karczochami. Były to 4 różne kanapeczki na ciepło, z własnego pieczywa, z ciekawymi dodatkami. Każda bruschetta smakowała inaczej, najbardziej smakowała mi z wątróbką i klasyczna z pomidorkiem.




W związku z tym, że miałam ogromną ochotę na makaron Tagliatelle skusiłam się na polecany przez kelnerkę makaron ręcznie robiony przez szefów kuchni. Wybrałam moje ulubione smaki: kurczaczka z kokosowym mleczkiem, suszonymi pomidorami czyli: Tagliatelle al latte di cocco con pollo e pomodori secchi w cenie 28 zł (Tagliatelle z mlekiem kokosowym, z grillowanym kurczakiem i suszonymi pomidorami z dodatkiem papryczek chilli)
  
Smak delikatny, z wyczuwalna nuta kokosowego mleczka, świeżutkie, soczyste kawałki kurczaka, pikantne chilli, smaki niezbyt odkrywcze jak dla mnie, ale fakt, że ten cudowny, jędrny, mięsisty makaron wyrabiała załoga restauracji podbija o 100 punktów to danie!


 

Kolejnym makaronem było również Tagliatelle  tym razem w wersji con gamberi w cenie
29 zł czyli Tagliatelle z rakami w sosie śmietanowym ze świeżym koprem.
Makaron prezentuje się na talerzu wprost obłędnie, bardzo lubię połączenie mięsa z raka z koprem, to dość klasyczne, zachowawcze, ale sprawdzone połączenie. I tym razem nie zawiodłam się, wszystko było perfekcyjnie podane, doprawione i odpowiednio zbalansowane. 



Kelnerka za każdym razem podchodzi do stolika po podaniu makaronu pytając czy posypać je parmezanem - czemu nie - oto nasze serowa wersja:




A teraz uwaga: hit tego wieczoru - mega pyszna, najpyszniejsza na świecie pizza Murano alla Magda Gessler
w cenie 32 zł.
Pizza Murano Magdy Gessler zawiera::ser taleggio, bakłażan, pomidor, cukinia, żółta pieczona papryka, rozmaryn, konfitura z czerwonej cebuli. Ta pizza oczarowała mnie i podbiła mój żołądek od pierwszego kęsa! Szczególnie zasługa cienkiego, dobrze wyrobionego, dość chrupiącego ciasta, sera i konfitury z cebuli (którą sama często robię, ale nie pomyślałabym żeby ją dodać do pizzy). Całość tworzy idealną kompozycję a smakowanie tej pizzy to poezja. Dla niej samej warto tutaj przyjść.

 


Na deser cudowne ciasto czyli sernik z mascarpone i ricottą : w cenie 18 zł za sporą porcję. Taki delikatniutki, puszysty serniczek, jaki uwielbiam, dodatek mascarpone i ricotty spowodował, że był lekki jak chmurka:)

Wina i napoje - dużym zaskoczeniem była dla mnie mozliwość picia wody sygnowanej nazwiskiem Magdy Gessler. Ale ogromnym zaskoczeniem było kosztowanie przewspaniałych włoskich win: czerwone półwytrawne oraz białe z suszonych winogron. Głęboki smak, niepowtarzalny, na pewno nie dostaniecie takiego wina w żadnym sklepie!

Reasumując można w restauracji Marcello najeść się do syta (pizzę oczywiście zabrałam do domu, nazajutrz była jeszcze lepsza). Można posiedzieć w przyjemnym miejscu, na chwile przenieść się świat włoskiej kinematografii. Było przytulnie, smacznie i po mojemu. Na pewno tu wrócę nie raz!








czwartek, 3 października 2013

Indyjska restauracja w Łodzi - GANESH, opinia

Kulinarna Kamasutra czyli ekstaza w indyjskiej restauracji Ganesh - tak określiłabym jednym zdaniem degustacje indyjskich potraw. 



Z kuchnią indyjską miałam tylko raz do czynienia w życiu. Wiem jednak, że jest to kuchnia bardzo zdrowa, hindusi praktycznie w ogóle nie chorują na choroby układu pokarmowego. Jest to zasługa przede wszystkim takich przypraw jak kurkuma, curry, kmin rzymski, chilli  które to zwalczają wolne rodniki i są świetnymi antyoksydantami, idealne w profilaktyce antyrakowej.



Restauracja indyjska GANESH mieści się w Łodzi przy ulicy Piotrkowskiej 69 oraz w Manufakturze (ulica Ogrodowa) na rynku. 
W momencie kiedy wchodzisz do lokalu przenosisz się w inny świat kulinarnych smaków, niespotykanych na co dzień, bardzo orientalnych, wysublimowanych. Wystrój wnętrza nawiązuje do kultury Dalekiego Wschodu (dodatki w postaci lamp, mebli, tapet itp) powodują, że w lokalu jest przytulnie. Szczególnie polecam I piętro, które jest niezwykle klimatyczne i tutaj zauważyłam najwięcej gości.

Mimo, że potrawy serwowane w lokalu to z pewnością domowa, codzienna kuchnia indyjskich rodzin, dla nas jest to naprawdę podróż w nieznane.
Na szczęście przemiła obsługa, świetnie poinformowany kelner potrafi doradzić nam i wybrać danie, które spełni nasze oczekiwania.



Czas oczekiwania na potrawy umila podawany gościom cienki, chrupki ziemniaczany placek z przyprawami i dwoma rodzajami sosów. W smaku przypomina mi bardzo nasze rodzime chrupki ziemniaczane, które bardzo lubię, jednak nie tak tłuste jak w sklepie. Rozpływa się w ustach i ma ciekawy smak.

Karta menu jest naprawdę bardzo bogata a ceny są przystępne.  Lokal posiada atrakcyjną ofertę lunchową TUTAJ.




Na przystawkę zamówiłam pierożki wegetariańskie. Kruche pierożki (troszkę twardawe ciasto), wewnatrz przepyszny farsz z ziemniaków, zielonego groszku oraz fasoli z dużą ilością przypraw, głównie curry. Naprawdę ciekawa przystawka, dodatkowo podano dwa sosiki (zielony z miętą i zielonym chili oraz czerwony z owocu tamaryndowca indyjskiego - pycha!)



Do dania poprosiłam o placek z cieciorki oraz mąki żytniej. Drugim daniem był kurczak w pikantnym sosie masala (jestem fanka ostrych dań).
Na dania czekałam dość długo, tak więc osoby bardzo głodne lub niecierpliwe muszą to wziąć pod uwagę.  Sama osobiście jestem dość niecierpliwa na szczęście nie umierałam z głodu, więc dałam radę.

Postanowiłam spróbować mięsa baraniego w orzeszkach i sosem migdałowym tak zachwalany przez kelnera.
Wspaniały, niepowtarzalny smak potraw zrekompensował mi jednak czas oczekiwania, jednym słowem było warto!

 


Mięso baranie w sosie okazało się kulinarnym hitem! Mięciutkie, soczyste, świetnie doprawione, sos orzechowy doskonale komponował się z baraniną, polecam każdemu to danie, nie jest za ostre, po prostu uczta zmysłów! Potrawa podawana jest w miedzianym kociołku, można maczać sobie swój chlebek i zajadać mięciutkie pieczywko.



Kurczak faktycznie był zanurzony w dość ostrym sosie (nie polecam słabeuszom), ale jak dla mnie niebo w gębie!  Mięso idealnie miękkie, kruche i soczyste, świeżutkie. Sos niezwykle esencjonalny, wyśmienicie doprawiony. Do tego obowiązkowo napój lassie również z chilli. Próbowałam tez napój lassie tradycyjny, bo uwielbiam lassie (sama czasem robię w domu z maślanki i wody z dodatkiem kminu rzymskiego)


Podsumowanie:

Jeśli chcesz odetchnąć od tradycyjnej polskiej kuchni i zjeść coś naprawdę egzotycznego, a przy tym smacznego, wyjątkowego to Ganesh jest dla Ciebie. Nie zrujnujesz się finansowo, odpoczniesz, przeniesiesz się w nieznane meandry kulinarnych smaków. POLECAM!


poniedziałek, 30 września 2013

Ziemniaki do grilla, pieczonego mięsa po węgiersku

Takie ziemniaczki idealnie pasują do dań z grilla, pieczonych mięs. Porcję poniżej podaje na 3 osoby.

składniki:

6 ziemniaczków
4 średniej wielkości ogórki
4 ząbki czosnku
sól, pieprz
koperek
łyżka masła
1/2 szklanki mleka ciepłego

Ugotować obrane ziemniaki w osolonej wodzie. Obrać ogórki i zetrzeć na grubej tarce lub w cienkie plasterki, dodać posiekany koperek, pieprz, posiekane ząbki czosnku. Ogórki muszą puścić sok, potem sok wylewamy. Ugotowane ziemniaki ugniatamy, dodajemy mleko i masełko, ogórki, mieszamy i gotowe!




Papryka faszerowana w zupie z ciabatką

Rozgrzewająca, aromatyczna zupa, której głównym bohaterem jest faszerowana papryka z mięsem i ryżem, zatopiona w gęstym pomidorowym płynie. Obowiązkowo podania z jogurtem i świeżą ciabattą.

 

Składniki:

- 3 duże papryki czerwone
- mielone mięso
- torebka ryżu
- jajko
- przyprawy: kmin rzymski, sol, pieprz, papryka ostra, chili itp
- pomidory świeże lub z puszki
- mały koncentrat

Paprykę umyć, wydrążyć nadziewać mięsem mielonym (wcześniej mięso mieszamy z jajkiem, przyprawami), podsmażyć na gorącym tłuszczu (ja na maśle klarowanym), można wtedy zdjąć skórkę jeśli ktoś nie trawi. Przełożyć do dużego garnka, zalać bulionem tak około litr bulionu, dodać przetarte pomidory, koncentrat i gotować około 30 minut. Zupę przelać do miseczek, podawać z 1/2 papryki.
Podawać z ciabattą, którą można porwać na kawałeczki i moczyć w zupie.





wtorek, 17 września 2013

Naleśnikarnia Suzette Manufaktura - opinia blogerki

Na rynku Manufaktury można zjeść smacznie i zdrowo. Polecam naleśnikarnię Suzette, która posiada bogatą ofertę śniadaniową, sałatki, pierogi,  naleśniki wytrawne i na słodko a także zupy, napoje i świetne desery.

 

Miejsce  idealne na szybki lunch, ale też romantyczną randkę (szczególnie polecam klimatyczne pięterko). Pysznie, tanio, zdrowo - a ja takie miejsca lubię i polecam!

 


Ciekawie opracowana graficznie karta menu przykuwa uwagę. Głównym atutem Suzette są oryginalnie skomponowane farsze do naleśników, moją uwagę zwróciły:

 


- naleśniki a la sushi z łososiem, serem, świeżym ogórkiem, papryką, rukolą i szczypiorkiem
- naleśniki Julia&Julia z wołowiną po burgundzku
- naleśniki z kurczakiem i curry i grillowaną kapustą pekińską
- naleśniki ziemniaczane ( np. z boczkiem, cebulką i jajem sadzonym)
- naleśniki z serkiem mascarpone i fruzeliną owocową
- naleśniki z pieczarkami zapiekane z serem (cena: 11,99 zł)

Jednak wybór naleśników jest ogromny, ja naliczyłam prawie 40 różnych rodzajów!




 W związku z tym, że jestem miłośniczką kurek zamówiłam naleśniki z polędwiczkami w delikatnym śmietanowym sosie kurkowym.

 

Wcześniej kelnerka zaserwowała przepyszną, cytrynową lemoniadę z miętą - doskonale orzeźwia i oczyszcza organizm. Mój apetyt wzrósł, kiedy zobaczyłam na talerzu ogromnego naleśnika zanurzonego w aromatycznym kurkowym sosie z dość dużą ilością mięsa, kompozycja idealna. Składniki świetnie wyważono - była to uczta smaków. Naleśniki wytrawne są przygotowywane z mąki gryczanej z dodatkiem mąki pszennej i żytniej, na zakwasie z drożdży i soku jabłkowego.



 Mój apetyt na naleśniki jest dość pokaźny, w związku z tym domówiłam jeszcze naleśniki  Suzette- specjalność lokalu czyli naleśniki w sosie pomarańczowym z cząstkami pomarańczy i likierem alkoholowym. (cena: 16,99 zł). Smak nie do wypowiedzenia: mięciutki naleśnik z rozpływającym się w ustach pomarańczowy, intensywnym, świetnie zbalansowanym smakiem. Naprawdę wyśmienite danie.




Na deser wybrałam chrupiącą francuską bezę z bitą śmietaną i owocami, która była zwienczeniem naleśnikowej uczty.

 


Gorąco polecam Suzette i oczywiście to nie moja ostatnia przygoda z naleśnikami, kolejnym razem zaatakuje ziemniaczane naleśniki i inne pyszności. Pragnę również szczególnie podziękować wykwalifikowanej obsłudze, uśmiechnięte, przemiłe kelnerki to jest skarb dla każdej restauracji!



SUZETTE
RYNEK MANUFAKTURY 
UL. OGRODOWA 19 A, 91-065 Łódź


poniedziałek, 16 września 2013

Deser z budyniu z jabłkami i lodami

Prosty smaczny deser:



składniki

- budyń waniliowy
- mus z jabłek (uprazone jabłuszko z cynamonem i cukrem)
- gałka lodów waniliowych

Ugotować budyń, nałożyć mus i gałkę lodów. Najlepiej smakuje z musem malinowym lub truskawkowym.

niedziela, 15 września 2013

Placuszki z cukini z kukurydzą i miętą z sosem jogurtowym


Smaczne placuszki, które po usmażeniu nadają się do spożycia przez kilka dnia. Ja biorę je do pracy i odgrzewam w mikrofali, nie jem kanapek tylko wsuwam placuszki a innym cieknie ślinka:




składniki:

cukinia średniej wielkości
garść kukurydzy
listki mięty, koperek
jajko
3 łyżki mąki pszennej
3 ząbki czosnku
jogurt
olej do smażenia

Obraną cukinię zetrzeć na tarce, dodać jajko,starty czosnek,  kukurydzę, mąkę, sól, pieprz i posiekane zioła. Część ziół zostawić do jogurtowego sosu. Smażyć płaskie placuszki na rozgrzanym oleju i polewać sosem jogurtowym.

czwartek, 12 września 2013

Lekkie ciasto z malinami z masą budyniową i galaretką

Miałam maliny i herbatniki, w szufladzie znalazłam budyń, postanowiłam zrobić szybkie ciacho na zimno do kawy.


 


składniki:

- paczka herbatników
- biała czekolada
- 3/4 kostki masła
- 2 budynie waniliowe
- 2 galaretki
- maliny

Pokruszyć herbatniki i połączyć z ciepłą, rozpuszczoną czekoladą z odrobiną gorącego masła. Całość wyłożyć na dno tortownicy. Ugotować budyń w takich proporcjach: dwa budynie na 1,5 szklanki mleka. Budyń od razu ciepły zmiksować z resztą masła lub margaryny. Wyłożyć na herbatniki. Przygotować galaretkę: dwie galaretki na szklankę wody.  Ułożyć malinki na masę budyniową. Tężęjącą galaretkę przełożyć na zimną masę budyniową. Gościom smakowało a to najważniejsze.





środa, 11 września 2013

Pulpeciki z idnyka z rodzynkami, cynamonem i curry




Takie pulpeciki mogę jeść kilogramami, bardzo ciekawy smak, są rewelacyjne i znikają ze stołu w mgnieniu oka. Zapewniam, że nie zawiedzie Was ten smak!



składniki:

- mielone mięso z indyka około 60 dag
- garść rodzynek
- jajko
- pół łyżeczki cynamonu, curry lub kurkumy, pieprz, sól, kmin rzymski
- troszkę mąki i bułki

Mięso łączymy z jajkiem, rodzynkami i przyprawami, dodajemy odrobinę bułki tartej i wstawiamy do lodówki na około 30 minut. Potem kulki mięsne obtaczamy w mące i smażymy kilka minut z każdej strony  na oleju, przekładamy do rondla z gorącą wodą lub bulionem, dodajemy liść laurowy i ziele angielskie, gotujemy 15 minut. Zaprawiamy na koniec mąką sos lub redukujemy go. Podajemy z ryżem i np surówką z marchewki.

Restauracja na Starym Rynku w Łodzi - Analogia - opinia




Zapraszam do podróży kulinarnej - dzisiaj odwiedziłam 4 krainy smaków w jednym miejscu - restauracji Analogia mieszczącej się w Łodzi przy Starym Rynku 2.

 

Restauracja Analogia

ul. Stary Rynek 2
Łódź 91-438
tel:695-833-272
www.analogia.com.pl







Restauracja mieści się w bliskim położeniu Manufaktury - wystarczy spacerkiem przejść przez uroczy park, aby w zacisznej, romantycznej restauracji spożyć spokojnie pyszne dania kuchni rosyjskiej, żydowskiej, polskiej lub niemieckiej. 

 

Restauracja składa się z kilku sal urządzonych w stylach odpowiadających danemu krajowi, dlatego też w sali żydowskiej zobaczymy śliczne miniaturki żydów, serwety, bibeloty a w sali rosyjskiej samowary, ikony, matrioszki.... 

 


Samo zwiedzanie restauracji to ciekawy element oczekiwania na wybrane dania z karty menu. Karta nie jest zbyt długa, a przemiła kelnerka potrafi doradzić najsmaczniejsze potrawy aby wcelować w nasz wyrafinowany gust kulinarny.


 


Kiedy przybyłam z mężem do restauracji zostaliśmy ciepło przywitani i poinformowani o historii restauracji i jej specyfice. Jest to miejsce wyjątkowe: znajduje się bowiem w sukiennicach Rynku Starego Miasta w środkowo-północnej części Łodzi, która jest dość niedoceniana i zapomniana. Urok tego miejsca, wynikający w przeważającej części z faktu, iż jest to historia miasta Łodzi nie pozwala jednak go ignorować.

 
Stary Rynek to miejsce wyjątkowe, z charakterystycznymi kamienicami z podcieniami. Dawniej plac otaczała drewniana, miejska zabudowa. Także stojący tu ratusz wykonany był z drewna. W okresie tym na południe od Rynku przepływała rzeka Łódka. Na niej, w miejscu dzisiejszego parku, utworzony był staw, a przy nim młyn.

Na początku XIX wieku drewniane budynki zostały zastąpione murowanymi klasycystycznymi W tym okresie okolice Rynku zamieszkiwała niemal wyłącznie ludność żydowska (m.in. Kalman
Poznański - ojciec łódzkiego fabrykanta Izraela Poznańskiego). W okresie II wojny światowej ta zamieszkana przez Żydów okolica weszła w skład łódzkiego getta.

Nasze rozmyślania nad historyczną wagą tego miejsca przerwało pojawienie się pierwszego dania.Na początek zostaliśmy uraczeni przystawką z łososia gotowanego w liściach kapusty, nadziewanego szparagiem i paluszkiem krabowym - danie naprawdę wyjątkowe dla smakoszy rybnych specjałów.

 

Natomiast zachwycająca w smaku okazała się aromatyczna, gorąca zupa grzybowa z mięsnymi knedlikami Jankiela  i warzywami z karty żydowskiej. Takiej zupy nigdy wcześniej nie miałam okazji kosztować, a niestety większość restauracji bardzo powiela i kopiuje swoje dania, więc na taką zupę warto tutaj przyjść. Jest bardzo grzybowa w smaku, kuleczki mięsne są naprawdę malutkie i wyborne w smaku, idealnie doprawiona i wyrazista w smaku.

 

 
Przyszedł czas na danie główne, które oszołomiło mnie swoim wyglądem i smakiem: kaczka Rotschilda w wiśniach podana z ziemniaczanymi zapiekanymi kuleczkami i buraczki zasmażane. Takie obiady pamiętam z dzieciństwa, ich kosztowanie to coś więcej niż zwykła degustacja, to powrót do mojej rodzinnej kamienicy przy ulicy 1 Maja, wypełnionej antycznymi meblami, babunią wiecznie krzątającą się w kuchni. Jej buraki były nieocenione, ale tym również niczego nie brakuje...

 

Deser - zaskakujący w swej prostocie deser, który mnie oczarował do tego stopnia, że postanowiłam zrobić go w ten weekend sama w domu: waniliowy gęsty budyń, podany z ciepłym musem z malin i gałką lodów waniliowych - dekorowany lawendowym akcentem. Połączenie budyniu z lodami - proste, ale tak pyszne, że sama się sobie dziwiłam z jakim smakiem i szybkością pałaszowałam to danie. Na koniec kawka cappucino i syta, z pełnym brzuchem jestem szczęśliwa i zadowolona, bo każdy wie, że Polak głodny to zły:)

 


Restauracja Analogia jest więc miejscem wyjątkowym pod każdym względem: architektury, położenia, mistrzowskiej kuchni. Brawa dla szefa kuchni i jego pomocników a także wyjątkowo sympatycznej, ciepłej obłsudze. Tutaj można poczuć się jak w domu i w pełni odczuć atmosferę tego miasta.




Lokal jest też przygotowany na organizowanie różnych imprez (jubileusze, przyjęcia itp).


wtorek, 10 września 2013

Akcja kulinarna – Blogerzy Smakują


Zapraszamy blogerów kulinarnych do wspólnej zabawy – ogólnopolskiej akcji BLOGERZY SMAKUJĄ. Ma ona na celu wyłonienie stałych kulinarnych krytyków ze wszystkich województw, którzy otrzymają od portalu nagrody oraz Certyfikat “Krytyk Kulinarny Portalu Urodaizdrowie”.

 salonik_warszawski_1

Wystarczy zgłosić się w komentarzu pod danym artykułem, w którym prezentujemy restaurację biorącą udział w naszej akcji -TUTAJ
Wybrany przez restaurację bloger będzie zaproszony do lokalu w wybranym przez siebie dniu i zobowiązany do wykonania fotorelacji oraz oceny degustowanych w ramach testu dań.
Prosimy o przesyłanie swoich sugestii i wybranych restauracji na malgorzata@hepi.pl z dopiskiem AKCJA- piszcie z jakiego jesteście miasta; chętnie też wyślemy Wam na życzenie szczegółowy regulamin.



zdjęcia pochodzą z restauracji Amber Room w Warszawie

Blogerzy biorący udział w akcji zapraszani są do wstawienia tego banerka na swój blog:

banersmak


Więcej informacji i zgłaszanie się TUTAJ