piątek, 21 kwietnia 2017

Hotel Magellan SPA z basenem nad zalewem blisko Łodzi - opinia, ceny

Jeśli tylko przyjdzie Ci ochota na relaks na łonie natury, a przy tym nie chcesz rezygnować z pewnej dozy luksusu to zapraszam do relacji z pobytu w Instytut SPA & WELLNESS w Hotelu MAGELLAN*** w Bronisławowie nad zalewem sulejowskim, w którym miałam okazję gościć w okresie katolickich świąt wielkanocnych.

wejście frontowe do hotelu

W Hotelu nie byłam pierwszy raz, ale tym razem gościnność i dobrobyt jaki mnie tutaj mile zaskoczył, skłonił mnie do napisania tej relacji i podzielenia się z Wami kilkoma spostrzeżeniami. W tym okresie w hotelu było naprawdę bardzo dużo rodzin z dziećmi, zaś radość na ich twarzach wyrażała zadowolenie z pobytu tutaj To naprawdę była to świetna decyzja na odprężenie się i ucieczka od zgiełku miasta orazi możliwość odpoczynku od przygotowywania mnóstwa potraw i wiecznego sprzątania domu.

 recepcja i salonik kawowy z bilardem

Myślę, że moje spostrzeżenia podziela niejedna gospodyni domowa, która postanowiła ten okres przeznaczyć na czas dla siebie i pełen relaks w formie wellness. Dodatkowym atutem była dla mnie perspektywa aktywnego wypoczynku w hotelowej siłowni, możliwość spacerowania z kijkami nordic walking lub smovey i aquaaerobic w basenie...

 poranne ćwiczenia na siłowni
 
Miałam nadzieję, że pobytu tutaj spowoduje, że poczuję się lepiej, szczególnie zniknie mój ból kręgosłupa, nabiorę kondycji...Nie myliłam się, bo faktycznie pobyt tutaj wpłynął rewelacyjnie na mój organizm.


 
   salonik kawowy z meblami z okresu międzywojennego

Hotel leży w malowniczej miejscowości, jest położony w kameralnym miejscu wśród lasów, łąk. Kilkaset metrów znajduje się urocze rozlewisko czyli zalew sulejowski z możliwością wypożyczenia latem kajaków i łódek a nawet żaglówki. Można tutaj też zjeść smaczną rybę słodkowodną lub morską, napić się zimnego piwa spoglądając na pływające kaczki czy żaglówki. Sielski i naprawdę miły krajobraz dla oka. Tymczasem kiedykolwiek tutaj jestem,   spacer - obojętnie o jakiej porze roku sprawia mi wielką przyjemność. Jeśli posiadacie swojego pupila hotel jest przyjazny dla zwierząt, więc możecie go zabrać ze sobą.

 wodne atrakcje na basenie

W hotelu MAGELLAN nigdy nie brakuje atrakcji, szczególnie dla dzieci, akurat w tym okresie były zorganizowane różne inicjatywy, wspólne zabawy z animatorem czy pokaz iluzjonisty, który zachwycił małych i dużych obserwatorów.

  zabawy w pokoju dla dzieci

Dzieci kochają wodę, więc nawet jeśli na zewnątrz panuje nieprzychylna aura można skorzystać z basenu, sauny suchej lub parowej, baraszkach w mini basenie z hydromasażem czy jacuzzi.  Pływając w basenie widzimy rozciągający się sosnowy las, to wspaniały widok dla oka i uczta dla duszy! Dla Pań, które nie mają czasu zadbać o siebie na co dzień,  jest przygotowana specjalna oferta zabiegów i masaży. Można ufundować sobie manicure, pedicure, zabiegi kosmetyczne, pielęgnację twarzy i ciała. SPA mieści się na piętrze i dysponuje kilkoma wygodnymi salami zabiegowymi. 

  recepcja SPA

Do dyspozycji każdej klientki jest łazienka z prysznicem, ręczniki, szlafroczki. Przemiła i profesjonalna obsługa zaproponuje nowatorskie i skuteczne zabiegi nie tylko odprężające, ale też skutecznie zwalczające np cellulit czy inne niedoskonałości skóry. Po zabiegu można skorzystać z POKOJU RELAKSU, w którym sączy się cicha muzyka relaksacyjna oraz mini wodospad wodny. W mini barku można siedząc w fotelu napić się kawy, herbaty czy wody z owocami.

 w drodze do restauracji

Smaczne posiłki w hotelu to naprawdę biesiada na całego! Śniadania są tutaj niesamowicie różnorodne: wszelkie rodzaje sałatek, jogurty, muesli, owoce, soki i koktajle, pieczenie, pasztety  i mięsa własnego wyrobu, różne rodzaje pieczywa, świeże pasty jajeczne, twarogi i warzywa - naprawdę można nabrać sił na cały dzień.

 kolorowe śniadania
 
Po królewsku również jesteśmy potraktowani na obiadokolacji.  Dania są kolorowe, podawane w formie szwedzkiego stołu, więc możecie komponować sobie potrawy w ulubiony sposób, a do obiadu zamówić lampkę wina czy kieliszek wódki wybierając z bogatej oferty restauracyjnego baru a trunkami.

 polędwiczki wieprzowe i schab z kością w pieczeniowym sosie


Szef kuchni serwuje naprawdę smaczne mięsa, ryby, różne dodatki, surówki oraz desery. Jadalnia składa się z 3 oddzielnych sal (jeśli chcecie poczuć się bardziej kameralnie) natomiast latem można zjeść posiłek w ogródku letnim..

 drink bar w restauracji
 
Za każdym razem na stole lśni czysty, biały obrus. Kelnerzy są otwarci na różne wymagania swoich gości, panuje tu miła, rodzinna atmosfera, dzięki czemu posiłki w restauracji są ogromną przyjemnością. Po kolacji można skorzystać z bilardu, wypożyczyć rowery lub latem iść np. do parku linowego, który znajduje się na terenie hotelu...Jeśli jednak wolisz spędzić czas bardziej pasywnie, można udać się nad oczko wodne do altanki z sofkami, gdzie słuchając śpiewów ptaku i przepływającej wody ze źródełka równie dobrze można się zrelaksować.

 widok na oczko wodne z altanki

Pokoje są bardzo przytulne, największym plusem dla mnie jest jednak widok z okna na rozciągający się las, a piękny śpiew ptaków budzący mnie rano to marzenie każdego ornitologa. Pokoje są wyposażone w bardzo wygodne łóżka, szafki nocne, tv z wejściem na USB, wifi, suszarkę, kosmetyki, szlafrok (wypożyczamy w SPA) i inne niezbędne akcesoria.


widok z okna w pokoju

Wieczorem można udać się do drink baru Laguna a nawet zaszaleć na parkiecie. Bar dysponuje wybornymi trunkami a barmani serwują naprawdę przeróżne, kolorowe drinki światowej klasy! Zawsze bawię się tutaj wybornie, DJ puszcza ulubione kawałki, nawet można pokusić się o zamówienie swojego ulubione utworu... Czas tutaj leci bardzo szybko, atrakcji nie brakuje, trudno rozstawać się z tym błogostanem, ale cóż czas wracać do domu, do obowiązków. Jednak naładowani pozytywną energią możemy już inaczej na nie patrzeć i czekać, aż wrócimy tu niebawem!

odpoczynek w parku przyhotelowym

 
Reasumując:  hotel położony wśród malowniczego, sielskiego krajobrazu, hotelowe SPA z basenami, zabiegami,  do tego wspaniała atmosfera dzięki przemiłej, uśmiechniętej obsłudze. pyszne jedzenie, wyborne trunki serwowane przez barmanów i super muzyka puszczana przez DJ, wygodne łóżko w pokojach, czy o czymś zapomniałam? Może jeszcze tego, że tutaj nie można się nudzić. Polecam gorąco to miejsce, tym bardziej, że jest bardzo blisko Łodzi i Warszawy, ale to miejsce przyjazne dla wszystkich  rodzin z terenu całego kraju!



hotel dysponuje windą


stoliki przed drink barem

pokój relaksu w SPA
jadalnia główna

żurek z kiełbaską na śniadanie


smakołyki śniadaniowe: bliny z łososiem lub na słodko, jajka faszerowane

Rybne specjały serwowane na śniadanie lub kolację

WIĘCEJ: hotelmagellan.pl


Bronisławów, ul. Żeglarska 35/31


97-320 Wolbórz
tel. +48 44 615 43 50
tel. +48 691 410 283
recepcja@hotelmagellan.pl




 

wtorek, 4 kwietnia 2017

Olej z pestek moreli i olej z czarnuszki




W okresie przesilenia wiosennego częściej sięgam po zdrowe produkty typu super food i naturalne oleje zimnotłoczone, które stosuję do różnych sałatek. Staram się też oczyścić organizm i dostarczyć mu maksymalnie dużo witamin, ponieważ mam tendencje w tym okresie szczególnie do przeziębień i łapania infekcji. 



Dużo dobrego słyszałam o właściwościach oleju z pestek moreli - dlatego też bliżej przyjrzałam się ofercie sklepu Balcho.pl, w którym to można dostać naprawdę wspaniałe i smaczne produkty. Olej z pestek moreli możemy oczywiście stosować nie tylko w potrawach, ale też do olejowania twarzy lub włosów, ponieważ jest bogaty w witaminę E oraz A, posiada właściwości nawilżające więc z powodzeniem może nam służyć również do masażu. Wspaniale wchłania się w skórę, która po takiej porcji cudownego złotego płynu pięknie i zdrowo wygląda i jest doskonale odżywiona.




Ja dodaję go do swoich ulubionych sałatek, tym bardziej, że olej z pestek moreli zawiera też pewną ilość witaminy B17, która ma silne działanie antyoksydacyjne.

Przepis na sałatkę z roszponki:

roszponka
rzodkiewki
papryka
pomidorki koktajlowe
kiełki
olej z pestek moreli
cytryna

sól i pieprz

Roszponkę umyć, warzywa umyć i posiekać w kostkę, doprawić do smaku, polać łyżką oleju z pestek moreli, skropić cytryną, dodać kiełki. Sałatka jest idealna do dań z grilla. Można oczywiście zrobić tradycyjny sos vinegret, ja czasem go robię z dodatkiem miodu i musztardy, ale z pewnością macie swój ulubiony sposób serwowania sałatek.



Olej jest delikatny i subtelny w smaku, pięknie pachnie i naprawdę warto go dodawać do naszych sałatkowych dań: sałatek czy sosów, pamiętajmy aby go pod żadnym pozorem nie podgrzewać, aby nie stracił swoich cennych właściwości!

Olej można kupić w sklepie TUTAJ


 opis produktu:

Nasz olej, w odróżnieniu od większości dostępnych na rynku, tłoczony jest na zimno z SUROWYCH wyselekcjonowanych pestek moreli. Tłoczenie olejów z nasion i pestek SUROWYCH gwarantuje zachowanie ich cennych wartości. Olej z pestek moreli Balcho uzyskiwany jest poprzez tłoczenie na zimno surowych pestek moreli, dzięki czemu wszelkie cenne wartości jakimi charakteryzują się te pestki zawarte są w oleju. Jego smak jest delikatny, nieco przypominający migdały.

OLEJ Z CZARNUSZKI - przepis na sałatkę i właściwości



Sałatka z warzyw z olejem z czarnuszki: 



papryka
awokado
rzodkiewki
ogórek
dymka
świeże zioła
przyprawy
olej z czarnuszki


Wszystkie warzywa umyć, pokroić w kostkę, przyprawić do smaku i dodać olej oraz zioła. Oczywiście można smak przełamać odrobiną miodu lub przygotować tradycyjny sos vinegret według uznania. Sałatka jest jednak na tyle wyrazista w smaku, że nie trzeba specjalnych starań, bo naprawdę smakuje wyśmienicie dzięki olejowi z czarnuszki.



działanie zdrowotne:

Nasiona czarnuszki posiadają ponad 100 czynnych substancji, w tym kwasy tłuszczowe takie jak linolowy, alfa-linolenowy, eikozadienowy (który rzadko występuje a posiada doskonałe właściwości przeciwzapalne), flawonoidy, sterole, tymochinon, karwakrol, alkaloidy take jak nigellicyna, nigellina, nigellamina, nigellidyna
oraz saponiny, min znaną z właściwości antynowotworowych a-hederynę.

Olej z czarnuszki ma właściwości bakteriobójcze, przeciwgrzybicze i przeciwpasożytnicze, wspomaga organizm w walce z wirusami i wzmaga działanie antybiotyków.

Olej z czarnuszki wykazuje również działanie antyalergiczne i przeciwzapalne.
W przypadkach astmy alergicznej i alergii na roztocza jego dobroczynne działanie zostało potwierdzone badaniami nie tylko na zwierzętach ale również na ludziach.

U pacjentów z reumatoidalnym zapaleniem stawów którzy przyjmowali olej z czarnuszki zaobserwowano zmniejszenie się obrzęku stawów i skrócenie czasu sztywności porannej stawów.

Liczne badania wykazały również działanie hamujące rozwój niektórych nowotworów.

To tylko niektóre z zastosowań oleju z czarnuszki; nie bez powodu Arabowie mówiąc o czarnuszce przytaczają słowa proroka, który miał powiedzieć że czarnuszka leczy wszystko oprócz śmierci.





Olej z czarnuszki to moje totalne odkrycie, to smak, który mnie zachwycił i naprawdę poruszył moje kubki smakowe, wręcz oczarował. Zapewniam Was, że po dodaniu do sałatki czy surówki tego oleju -Wasze danie nabierze nowego wymiary! Jest to niezwykle wyrazisty w smaku olej, juz kilka kropli powoduje, że warzywa nabierają mocy i nie trzeba ich doprawiać zbyt dużą ilością przypraw.







Smak jest bardzo oryginalny i wysublimowany (dość korzenny i wyrazisty ostry), śmiem twierdzić, że nie dla każdego, bo np. mojemu mężowi jak na razie nie smakuje sałatka z dodatkiem tego oleju, ale gusta są przecież różne. Olej z czarnuszki również przysłuży się z pewnością naszej urodzie,  jest od dawna stosowany i uznany w medycynie i kosmetyce.



Olej można kupić w sklepie TUTAJ




 Opis produktu:



http://balcho.pl/kategoria-produktu/oleje/olej-z-czarnuszki/


Olej z czarnuszki Balczo uzyskiwany jest poprzez tłoczenie na zimno surowych nasion czarnuszki, dzięki czemu wszelkie cenne wartości, jakimi charakteryzują się te nasiona, zawarte są w oleju. Olej ma wyrazisty korzenno – piekący smak oraz charakterystyczny aromat. Jego wyjątkowe właściwości zdrowotne doceniali już starożytni Egipcjanie nazywając go „ZŁOTEM FARAONÓW” a współcześnie właśnie ze względu na wyjątkowe właściwości, produkty z czarnuszki coraz częściej są wykorzystywane w kuchni, medycynie i kosmetyce.











niedziela, 2 kwietnia 2017

Gruziński placek chaczapuri z serami - prosty przepis

Pierwszy raz placek chaczapuri czyli tradycyjny chlebek serowy z Gruzji jadłam w gruzińskiej restauracji w Warszawie tuż po Kuchennych Rewolucjach. Zasmakował mi tak bardzo, że marzyłam od dawna, żeby go przygotować w swojej kuchni. Placek w oryginalnym przepisie jest wykonany z mąki, jogurtu i sody, ale znalazłam też przepis na placek z ciasta drożdżowego. 




W pierwszej kolejności wykonałam jednak z mamą placek według tradycyjnej receptury, w tym przepisie dodaje się sodę, która jest praktycznie niewyczuwalna. W środku placka znajdują się serowe przysmaki, ale można go wykonać z zastosowaniem innych produktów np: mięsa mielonego lub z jajkiem. W innych rejonach Gruzji stosuje się drożdże i następnym razem dla porównania zrobimy wersję drożdżową, chętnie więc podzielę się spostrzeżeniami, która wersja jest smaczniejsza...
Placek robi się bardzo szybko, jest dość lekki, bo nie smażymy go na tłuszczu.  Nie przywiera do patelni, ponieważ jogurt posiada tłuszcz w sobie.



składniki :

- 800 gram mąki pszennej
- 400 gram gęstego jogurtu greckiego (ja zrobiłam pół na pół greckiego z naturalnym dość gęstym jogurtem)
- szczypta soli
- czubata łyżeczka oczyszczonej sody

składniki na farsz: można tutaj puścić lekko wodze fantazji, stosując różne gatunki sera. W Gruzji stosuje się ser podobny do naszego korynckiego, ja zastosowałam misz-masz (polecam mój przepis na farsz bo jest naprawdę pyszny)

- 300 gram żółtego sera ja użyłam mozzarelli
- 250 gram sera feta
- 2 kulki mozzarelli (biały ser typu włoskiego)

Przygotowanie ciasta: do dużej miski wsypać mąkę i dodać sodę, wymieszać łyżką, dolać jogurt i sól, całość mieszać łyżką, potem wyrobić ręką, przykryć ściereczkę i pozostawić na 20 do 30 minut do wyrośnięcia.



Farsz: żółty ser zetrzeć na tarce, dodać resztę serów, wymieszać i ulepić kulki wielkości dużej mandarynki.

Po 30 minutach uformować kilka dużych kul wielkości pomarańczy, rozpłaszczyć lub lekko rozwałkować ciasto (nie powinno być zbyt cienkie, około 1 cm) na środek dodać farsz, ulepić w formie sakiewki, rozpłaszczyć dłonią i ponownie rozwałkować, podsypując troszkę mąką.
Placki układać na rozgrzanej patelni bez użycia tłuszczu i smażyć po kilka minut z obu stron.
Można też jedna część juz podpieczoną (górną) posmarować masłem.

Podawać gorące pokrojone na trójkąciki z dodatkiem pikantnego sosu pomidorowego, salsy z pomidorów itp według uznania.






wtorek, 7 marca 2017

Restauracja AKADEMIA blisko Puławskiej w Warszawie - opinia



Jako blogerka jestem zapraszana na różne eventy i konferencje. Na początku tego miesiąca uczestniczyłam w konferencji kosmetycznej na terenie Warszawy. Mimo, że poczęstowali nas kilkoma smacznymi przekąskami, to i tak razem ze swoją siostrą i jej mężem wybrałam się na konkretny posiłek, do dobrej warszawskiej restauracji.    


Wybór padł na restaurację AKADEMIA. Było kilka powodów, obok których nie mogliśmy przejść obojętnie i musieliśmy się tam wybrać… Z racji tego, że Jacek uwielbia polską kuchnię (w
szczególności golonkę), nie miałam wątpliwości, że będzie usatysfakcjonowany z mojego wyboru. W końcu Jacek głodny, to Jacek zły. Nie mogłam do tego dopuścić.


Całą ekipą weszliśmy do dość eleganckiego wnętrza, które o dziwo, nie było zobowiązujące. Pierwsze wrażenie – restauracja, w której można czuć się jak na wykwintnym obiedzie u ulubionej cioci. Lokal ma dwa piętra. Na dole jest duży bar z alkoholami, kilka trolli z whisky i brandy, które ustawione są w centralnych częściach restauracji. Na antresoli zorganizować można kameralne przyjęcie, ważną uroczystość rodzinną lub spotkanie biznesowe.

 
Od progu witają uśmiechnięci kelnerzy i managerka, która prowadzi nas do jednego z wolnych stolików. Wnętrze jest ciepłe, przytulne, rodzinne. Karta dań dość szeroka, ale zapewniam Was, że ze wszystkich dań szef kuchni wychodzi obronną ręką. Potrawy są nowoczesne, elegancko podane i przygotowane ze świeżych składników.  


Zacznijmy od tego, że na każdym stoliku stoją świeże kwiaty (moje ulubione tulipany), tablet z WIFI oraz woda gazowana i niegazowana w szklanych butelkach. Tuż po zamówionych przez nas daniach dostaliśmy czekadełko – aromatyczną oliwę z oliwek i pyszny, pachnący chleb z pobliskiej piekarni.


Kelner opowiedział nam o sezonowych specjałach spoza karty, których byłam bardzo ciekawa… postanowiliśmy zacząć od klasyki, którą znaleźliśmy w karcie: befsztyk tatarski z ogórkiem i anchois, śledź z ziemniakiem matias w śmietanie i cynaderek cielęcych w śmietanie z natką pietruszki.  


Jak widać dania są podane elegancko i kreatywnie, najważniejszy jednak jest smak! Tatar idealnie doprawiony – smakował wszystkim.
Cynaderki dedykuję tylko koneserom. Jackowi smakowały, ocenił je na szóstkę z plusem… ja natomiast nie byłam zwolenniczką tego dania. Sposób ich podania jest ujmujący: na czarny łupku w żeliwnym garnuszku z przykrywką. Śledź smaczny, małe ziemniaczki zgrabnie prezentowały się na talerzu. Ilość cebulki niezwykle szczodra, ale dodatek kremowej śmietany świetnie dopełnił smaku.


Wszystkie przystawki to małe dzieła sztuki, które serwowane są w odpowiednich porcjach. Pozwalają cieszyć się smakiem zostawiając jednocześnie miejsce na delektowanie się kolejnymi daniami.

W pojedynku starterów zdecydowanie zwyciężył tatar. Jak wiecie uwielbiam zupy... nie mogłoby się bez niej obejść. Zamówiliśmy zupę krem z dyni (podana w wersji na słodko z prażonymi pestkami dyni) oraz borowikową z lanymi kluskami.

Zupa krem, podana w słodkiej wersji, nie przemówiła do moich kubków smakowych. Zachwyciła natomiast Jadwigę. Zupa borowikowa była ucztą dla zmysłów: głęboko grzybowa, serwowana z domowymi kluseczkami jak u babuni, biliśmy się o jej spróbowanie! Na szczęście to ja mogłam się nią rozkoszować do ostatniej łyżki. Gorąco polecam, ona zawsze się obroni!
 
Czas na konkrety: Sznycel cielęcy z jajkiem sadzonym, latarami i pomidorkami cherry. Gicz jagnięca z dyniowym puree i jarmużem, ukraińskie pielmieni w kwaśne śmietanie ze szczypiorkiem i spoza karty – antrykot wołowy. Osobiście największą słabość mam do ukraińskich pierogów. Myślałam, że najlepsze jadłam w restauracji Carskiej w Białowieży… nie sądziłam, że ktokolwiek je przebije! Otrzymałam pięknie podane maleństwa w kremowym sosie śmietanowym (ten sos sam w sobie mógłby być pysznym daniem), idealnie wykończone, zgrabne, doprawione z wyczuciem. Wszyscy, którzy lubią pierogi powinni ich spróbować!


Moi znajomi uwielbiają gicz jagnięcą. Tą serwowaną w AKADEMII zjedli z ogromnym zadowoleniem. Podana z puree dyniowym i jarmużem była przyrządzona w punkt. Kolorowa i niezwykle apetyczne. Noga zachęcała do skosztowania, a podanie jej na aksamitnym puree było bardzo dobrym pomysłem. Większość mięsożerców będzie bardzo zadowolona, gdy ją zamówi.  
 
Agnieszka zamówiła antrykot. Mimo zachwytów nad giczą jagnięcą, to właśnie to danie wygrało! Mięso przygotowane na miarę gwiazki Micheline! Cudownie różowe, mięciutkie, świetnie dopasowane dodatki i garni. Rozpływało się w ustach… Jak tylko zajrzycie do AKADEMII od razu pytajcie o specjały spoza karty! To danie jest naszym numerem 1.

O sznyclu cielęcym napiszę najmniej. Nie ma się tutaj za bardzo nad czym rozwodzić. Jest bardzo dobrze przyrządzony, stanowi świetną alternatywę dla tłustego schabowego i jest idealny dla wygłodniałych miłośników tradycyjnych dań.


Restauracja Akademia ma duży wybór deserów. My wybraliśmy ciastko daktylowe z bananem i lodami jogurtowymi oraz  Creme brulee. Przykładam ogromną wagę do smaku deserów w każdej restauracji. Bardzo często zaczynam właśnie od nich śledzić kartę menu i to one decydują czy rezerwuję stolik w restauracji czy nie. Deser jest ukoronowaniem uczty, miłym zakończeniem biesiady. Taka kropka nad „i”. Mimo, że zamówiliśmy tylko dwa desery mogę śmiało napisać, że szef kuchni restauracji Akademia ma równie dobrą rękę do łakoci. 


Reasumując: czy poleciłabym warszawską AKADEMIĘ swoim bliskim? Tak, z czystym sumieniem! Wręcz usilnie zachęcam do odwiedzenia tego miejsca. Jest nowocześnie, szanują tu nasze polskie tradycje, ale nie boją się łączyć ich z europejskim smakiem. Karta jest bogata w dania, które gwarantują wysoką jakość, a miłośnicy dobrych trunków mają szeroki wybór win, koniaków, brandy i innych mocniejszych alkoholi. Restauracja ta jest bardzo gościnna, jasna, niezwykle czysta i zadbana. W skali od 1 do 10 oceniam ten lokal na wysokie 9, gratulując jednocześnie wyjątkowo uzdolnionego szefa kuchni. Jeśli chcesz wyjątkowo smacznie zjeść, poznać nowe smaki albo powrócić do tradycji, w AKADEMII na pewno się nie zawiedziecie! Jeśli chcecie zaskoczyć swoją rodzinę, drugą połówkę czy znajomych zza granicy, którzy nie znają naszej rodzimej kuchni, to rezerwacja stolika w AKADEMII będzie idealnym wyjściem. 




Restauracja AKADEMIA
ul. Różana 2,  02-548 Warszawa

restauracjaakademia.pl

 

 

 

piątek, 3 marca 2017

Restauracja VAPIANO w Sukcesji - wieczór filmowy




Zaczyna się piątek - pięteczek, piątunio - weekend czas zacząć z wielką pompą. W to niezbyt urocze, deszczowe popołudnie miałam ochotę wybrać się do kina z przyjaciółką i obejrzeć dobre, mocne kino. Wcześniej po pracy planowałam zjeść smaczny posiłek z pysznym rozpustnym deserem i cieszyć się perspektywą leniuchowania. Postanowiłam wybrać się na John Wick 2 do kina HELIOS w Sukcesji w Łodzi, zjeść kolację w VAPIANO (w której już raz miałam okazję gościć), a ponieważ jestem łasuchem przyznam się Wam szczerze, że po głowie chodził mi też mały deserek....



VAPIANO polubiłam od razu, będąc tutaj za pierwszym razem, chociaż wtedy wręcz zadziwiła mnie nowoczesność tego miejsca jeśli chodzi o sposób serwowania dań i płatności za dania, ale widzę, że ten system się sprawdził, skoro zawsze tutaj  jest pełno ludzi. Jeśli więc lubisz zjeść naprawdę dobrze przyrządzone dania na włoską nutę, prawdziwie włoskie pizze na cienkim i chrupkim cieście z dodatkiem oliwy, risotta i desery to tutaj znajdziesz coś dla siebie.



Tak więc odświeżona i baaardzo głodna poszłam na kolację do restauracji, która jest dość oryginalna i specyficzna i to nie tylko ze względu na pyszne dania jakie serwuje. Tutaj sposób zamawiania bowiem dań nie jest typowy dla większości lokali, Polega na tym, że wchodząc do restauracji podchodzimy do managera stojącego w kantorku przy samym wejściu i otrzymujemy specjalną kartę do zamawiania. Zajmujemy ulubione miejsce (lokal jest przestronny, ale posiada kilka fajnych zakamarków i można się w nim czuć bardzo swobodnie). Następnie podchodzimy już bezpośrednio do stanowiska kucharzy i u nich zamawiamy makarony, pizzę lub deser. Będziemy tez poproszeni za każdym razem do przyłożenia karty do specjalnego czarnego okienka w celu jej zeskanowania, otrzymujemy pager i kiedy zaświeci się lub miga -  to możemy już odebrać swoje zamówione danie. Na samym końcu podchodzimy już do kantorka z naszą kartą i płacimy za ucztowanie.. cała filozofia.

Postanowiłyśmy nasycić swój wielki głód, zamówiłyśmy  pastę,  risotto, pizzę oraz dwa różne desery.


Danie główne CREMA DI FUNGI  czyli makaron tagliatelle  (do wyboru, można sobie wybrać podczas zamawiania rodzaj makaronu) w daniu znajdziemy: pieczarki, boczniaki, cebulę, natkę pietruszki, białe wino, śmietanę, masło, ser Grana Padano.. Danie z kremowym sosem, świetnie wyważone proporcje, polecam dla miłośników grzybowych smaków. Warto podkreślić, że lokal serwuje makarony przygotowywane na miejscu z pszenicy durum lub semoliny, więc są to najwyższej jakości makarony. Cena 19,90 zł, wygląda na imponującą porcję, ale ja jeszcze miałam miejsce więc...



 zamówiłam risotto RISOTTO SALVIA PICANTE    

Kremowe risotto z kurczakiem, włoską dojrzewającą szynką, suszonymi pomidorami, cukinią, syropem klonowym. Z dodatkiem wina Marsala, bulionu, masła, szałwii i roszponki, ze świeżo startym Grana Padano.To danie od razu nas zachwyciło i przypadło do gustu bardziej niż tagliatelle, ponieważ jest bardziej wyraziste w smaku, świetnie doprawione, po prostu takie jak lubię z ogromną ilością świeżych ziół, kremowe, ale nie rozgotowane, ryż jest al dente, przyjemnie się go je.  Cena 34,90 zł



Pora na gwiazdę wieczoru: pizzę z ciasta wyrabianego przez kucharzy codziennie, ze świeżutkich składników wypiekaną w 300 stopniach C! Wybrałam pizzę  DIAVOLO - pikantna włoska kiełbasa, czerwona cebula, papryka, marynowana zielona papryczka chilli, mozzarella, sos pomidorowy. Oczywiście do pizzy można dodać swój ulubiony składnik, ale ja tylko skorzystałam z dodatkowych przypraw i oliwy, ponieważ podczas odbierania naszego placka, możemy jeszcze wzbogacić go o dodatkowe przyprawy, które są do dyspozycji gości w miseczkach. Szczypta ulubionego chili oraz kilka kropel oliwy i już mogę przenieść się oczami wyobraźni w wąskie uliczki jakiegoś miasteczka w Italii i zajadać przepyszną pizzę... 

 
 
Naprawdę pizza tutaj jest wyborna, taka jaką lubię, bez zbędnych udziwnień, mnóstwa kalorycznego sosu czosnkowego zrobionego z majonezu i sztucznego czosnku, Tutaj naprawdę wszystko jest wybitnie świeże, pachnące ziołami, takie prawdziwie włoskie. Ciasto jest genialne: chrupki, cienkie, rozpływające się w ustach. Naprawdę w Łodzi trudno o taką pizzę, podobną można znaleźć może jeszcze w 3 lokalach. 

Ta pizza nie opada smutno w dół.. wręcz przeciwnie, doskonale skomponowana ilość składników oraz odpowiednio przyrządzone ciasto powoduje, że to danie wcale nie tuczy i je się je z wielką przyjemnością. Pora na deser - zagadane i roześmiane, postanowiłyśmy zamówić coś małego na koniec naszej uczty.   CREMA DI FRAGOLA i klasyczne TIRAMISU podane w szklaneczkach to smaczne zakończenie kolacji.  Oczywiście dań na słodko jest tutaj znacznie więcej a na mały głód są też pojedyncze włoskie specjały czyli różne ciasteczka i przekąski. Łakocie zamawiamy w oddzielnej sekcji  gdzie można również zamawiać napoje: kawy, herbaty, drinki. 
Osobiście polecam tez skosztowanie pysznego, o świetnym smaku i aromacie wina czerwonego np. domowego. Wina są specjalnie wyselekcjonowane i moim zdaniem w przystępnych cenach. Jeśli planujecie przyjść tutaj całą rodziną z dziećmi, będziecie mogli zaprowadzić swoje pociechy do kolorowego i pełnego różnych zabawek i kredek bezpiecznego kącika przygotowanego specjalnie dla dzieci.


Najedzone, ale wcale nie ociężałe poszłyśmy na seans, który okazał się wielkim rozczarowaniem, dobrze, że pobyt w VAPIANO wspominamy bardzo dobrze i jeszcze nie razu tutaj zagościmy!

vapiano.com



Vapiano Łódź

al. Politechniki 1
93-590 Łódź

+48 733 633 924