wtorek, 19 stycznia 2016

Sernik gotowany z ajerkoniakiem i polewą czekoladową



Sernik gotowany to moje ulubione ciasto - zawsze wychodzi, jest szybkie i proste do zrobienia, a smakuje obłędnie! Nie znam osoby, której nie smakowałoby to ciasto, a po wielu wariacjach prezentuję swój ulubiony przepis (można zrezygnować z prawdziwej wanilii i ajerkoniaku a i tak będzie pyszne):



składniki:

- wiaderko sera (stawiam na ser ULUBIONY)
- paczka masła 80 % tłuszczu
- paczka herbatników
- 2 budynie waniliowe
- laska wanilii
- 1/2 szklanki ajerkoniaku Starotoruńskiego
- 5 jajek
- 1/2 szklanki cukru
- 2 łyżki kakao lub tabliczka gorzkiej czekolady na polewę
- otarta skórka z pomarańczy
- wiórki kokosowe

wykonanie:

1. Do dużego garnka włożyć masło, rozpuścić na małym ogniu, dodać ser z wiaderka, cukier i jajka, całość dokładnie wymieszać i gotować około 5 minut, żeby nie było grudek, dolać ajerkoniak i wanilię.

2. Dodać BUDYNIE waniliowe, wymieszać żeby nie było grudek, gotować około10 minut.

3. Formę - najlepiej prostokątną dość dużą, wyłożyć herbatnikami.

4. Wylać na warstwę herbatników masę budyniowo-serową jeszcze gorącą, wyłożyć drugą warstwę herbatników.

5. Zrobić polewę z czekolady lub z kakao (2 łyżki cukru, 2 łyżki mleka, 1/4 kostka masła i 2 łyżki kakao). Polać polewą ciasto i posypać wiórkami, zetrzeć skórkę z pomarańczy.

6. Sernik włożyć do lodówki - najlepiej smakuje na drugi dzień, ale kto by to wytrzymał?

Sernik można też zrobić z zastosowaniem dodatkowej warstwy herbatników czyli: na spodzie herbatniki zalewamy masą, na to warstwa kolejna i znowu masa i na sam wierzch herbatniki polewamy polewą czekoladową, można polewę posypać wiórkami, płatkami migdałów, czy tez jak w tym przypadku skórką pomaranczy. Dodatkowo do środka można dodać brzoskwinie  puszki.

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Tatar ze śledzia na pumperniklu

Tatar ze śledzia wykonałam z dzień wcześniej przygotowanych płatów śledziowych w sosie musztardowo-cebulowym, dzięki temu ryba miała głębszy, ciekawszy smak. Zaserwowanie tatara na pumperniklu dodaje lekkiej słodyczy daniu i powoduje, że ta imprezowa przekąska znika w 3 sekundy z talerza, polecam!



składniki:

- kilka płatów śledziowych lub matijasy
- łyżka oliwy z oliwek
- kilka marynowanych pieczarek
- dymka ze szczypiorkiem
- koperek
- kapary
- czuszka lub inna ostra papryczka
- do przygotowania śledzi: musztarda, cebula, szklanka oleju rzepakowego, liść laurowy, pieprz, ziele angielskie
- pumpernikiel i serek ziołowy

Najpierw płaty śledziowe należy godzinę do dwóch godzin trzymać w wodzie i kilka razy ją zmienić. Dokładnie umyć na koniec i każdy z nich z obu stron posmarować cienko musztardą. Cebulę pokroić w piórka, w słoju na przemian kłaść pokrojone w kawałki śledzie, cebulę, liść laurowy, pieprz i ziele angielskie. Zalać olejem i odstawić do lodówki.

Na drugi dzień:

- śledzie pokroić w kostkę, do miseczki dodać też resztę posiekanych składników (grzybki, koperek, dymkę, papryczkę, kapary) doprawić do smaku i dodać łyżkę oliwy z oliwek, nakładać na małe kawałki pumpernikla posmarowanego serkiem i dekorować szczypiorkiem lub kiełkami.


sobota, 7 listopada 2015

Meksykańska kuchnia w Łodzi - SENORITAS opinie, menu


Przedstawiam Wam moje kolejne odkrycie na szlaku kulinarnych smaków ulicy Piotrkowskiej - meksykańska restauracja SEÑORITAS, która funkcjonuje już od ponad roku. Restauracja znajduje się przy klimatycznej ulicy  Moniuszki odchodzącej od ulicy Piotrkowskiej.

 

Restauracja  SEÑORITAS!

Łódź, ul. Moniuszki 1A
www.facebook.com/senoritasrestaurant


Restaurację prowadzi amerykańsko-polskie małżeństwo (szefem kuchni jest amerykanin), niezwykle gościnna, przemiła i zgrana para, co przekłada się na atmosferę w lokalu i serwowane w niej dania...

Zaraz po wejściu wita nas manager restauracji i kieruje do wybranego stolika. W restauracji jest niezwykle przytulnie a wystrój został zaaranżowany z dbałością o najdrobniejsze szczegóły. Na ścianie zobaczymy ogromne malowidło przedstawiające Fridę Kahlo oraz liczne lustra, które tworzą niesamowity klimat nawiązujący do przydrożnych knajp w czasie sjesty.

 

Karta jest naprawdę bogata i szef kuchni ma z pewnością ręce pełne pracy, ale dzięki temu gość może sobie pozwolić duży wybór i kosztować na naprawdę przepyszne i oryginalne dania.


W lokalu znajduje się też bogaty w trunki meksykańskie drink bar, gdzie można zamówić tequilę ze skorpionem oraz własnej produkcji  nalewki z tequili smakową z gruszką i ananasem czy też smakowe shoty, które tutaj są oszałamiające!

 

 

 

 

 


 Na początek zamówiłam esencjonalną i gęstą zupę-krem z  pomidorów i papryczki ancho w cenie 12 zł z wyspą z prażonej cebulki i kleksem śmietany. Zupa miała bardzo głęboki, intensywny smak pomidorów, była mocno rogrzewająca i idealnie doprawiona, skradła moje serce i kubki smakowe od pierwszej łyżki! W tym sezonie jesiennym kuchnia też proponuje zupę dyniową (ogólnie restauracja zmienia menu na każdy sezon, ale pozostaje przy daniach sztandarowych). Następnym razem przyjdę na gazpacho, ale to może latem...





W restauracji meksykańskiej nie sposób nie skosztować takich przystawek jak słynne guacamole - tutaj fantazja szefa kuchni ukazała się w kilku wersjach tego dania: tradycyjne, z suszonymi pomidorami i bekonem oraz mango. Lekka i niezwykle orzeźwiająca przystawka, wykonana z niezwykłą precyzją i dbałością o równowagę smaków i przypraw. Do przystawki kelnerki podały wiaderko kukurydzianych, świeżutkich chipsów....


Pora na kolejną przystawkę: tostada czyli krucha tortilla kukurydziana z dodatkiem, który można sobie samemu wybrać - ja zdecydowałam się na krewetkę w panierce kokosowej z salsą ananasową i limonkową śmietaną. Jak widać danie podane niebanalnie, soczysta, ale zarazem chrupiąca krewetka świetnie komponowała się z aksamitnym smakiem salsy. Cena 22 zł




Pora na dania główne:  zdecydowałam się na danie, które zawsze mnie intrygowało i ciekawiło - kurczak w Mole (chicken mole) czyli kurczak w sosie czekoladowo-paprykowym (do tego dania zastosowano aż 12 rodzajów papryki w proszku), sos jest niezwykle intensywny w smaku, wyrafinowany i zapadający w pamięć. Danie jest bardzo syte i polecam zamówienie go dla dwóch osób, jest to ciekawy smak, ale chyba nie pokuszę się na zamówienie go kolejny raz. Spróbowałam, oceniłam i wiem wreszcie jak powinien smakować prawdziwy kurczak w mole. Kurczak jest zawinięty w 3 pokaźne tortille i podany z orzeźwiającą sałatką, naprawdę dania dla głodnej osoby! Cena za porcję 28 zł


Mąż zamówił polędwicę wołową z sosem na gorącej patelni z tortillą. Mięso wspaniale doprawione, przygotowane w punkt, soczyste, sos aromatyczny i naprawdę miło było jeść to danie maczając tortille w sosiku - dla nas jedno z lepszych dań.






Reasumując: w restauracji można zjeść dania sporządzone według oryginalnych receptur przez dolnego szefa kuchni. Panuje tu ciepły klimat domowej kuchni meksykańskiej, można spędzić fantastycznie czas sącząc margherity, shoty i tequilę. Przykłada się tu ogromną wage to tradycyjnych przepisów oraz sprowadza przyprawy wprost z Meksyku. Przenosimy się chwilowo do innego świata, a wystarczy skręcić w maleńką uliczkę odchodzącą od ulicy Piotrkowskiej.... Polecam gorąco ten lokal - nie zawiedziecie się!

 

 szef kuchni wraz z żoną i managerem w jednej osobie:)

piątek, 30 października 2015

Filtr do wody WellBlue - woda alkaliczna

Woda alkaliczna określana jest często jako żywa woda, zaś dzięki licznym badaniom udowodnione jest, że jej spożywanie ma wiele pozytywnych właściwości dla zdrowia człowieka. Nasza redakcja miała możliwość przetestowania dla Was intrygującego dzbanka WellBlue, który filtruje zwykłą wodę, zmieniając ją w zdrową wodę alkaliczną. Jakie są moje wrażenia?

 

4koloryNowoczesny dzbanek WellBlue to urządzenie wyjątkowo innowacyjne, ale przede wszystkim przydatne – oprócz oczyszczania wody kranowej z wszelkich zanieczyszczeń mechanicznych ma za zadanie przetwarzać ją w jonizowaną wodę alkaliczną. Pozbawia on tym samym wodę kranową charakterystycznych i często spotykanych nieprzyjemnych zapachów, chloru, azotanów, azotynów, kamienia oraz ołowiu i miedzi. 


DSC_0001

Nasza redakcja miała przyjemność testować dzbanek w żywym kolorze pomarańczowym (oprócz tego możecie zakupić wersję zieloną, niebieską lub białą). W opakowaniu, oprócz naprawdę dużego dzbanka, można znaleźć napisaną prostym językiem instrukcję obsługi oraz odpowiednio zapakowany filtr do wody.


DSC_0005


Filtr można wyjątkowo prosto zamontować w dzbanku, a po wykonaniu szybkiego oraz łatwego testu wstępnego, można cieszyć się prawdziwą wodą alkaliczną. Warto wiedzieć, że filtr ten posiada 7 stopniowy system filtracji, przez co następuje podwyższenie pH wody aż do 10 jednostek. Co więcej, nie należy zapomnieć o jego wydajności – jeden filtr jest w stanie przefiltrować 300 litrów wody i wystarcza na 3 miesiące aktywnego użytkowania!
 

DSC_0010



Całkowita pojemność dzbanka o to aż 3,5 litra. Bardzo innowacyjnym oraz ciekawym pomysłem okazuje się być elektroniczny wyświetlacz, który wskazuje poziom zużycia filtra przy określonej liczbie użytkowników dzbanka. Ma on także za zadanie poinformować właściciela o momencie, w którym należy wymienić, zużyty już, filtr. Samo korzystanie z dzbanka jest bardzo wygodne i bezproblemowe – nie ma mowy kłopotach przy napełnianiu wodą dzbanka, o jej wylewaniu się z niepowołanych miejsc, zaś filtracja jest szybka, wręcz natychmiastowa.




DSC_0009


Jak zatem smakuje woda alkaliczna?




Woda alkaliczna w smaku różni się nieznacznie od wody "zwykłej", warto jednak wspomnieć o jej wspaniałych właściwościach zdrowotnych! Woda alkaliczna podnosi odporność organizmu, a co więcej, ogranicza powstawanie wolnych rodników powodujących miażdżycę, raka czy starzenie się! Wspomaga także likwidację nadkwaśności żołądka, zaburzenia trawienia oraz wzdęcia. Warto zatem używać jej do picia, przygotowywania posiłków czy też w celach lekarskich i kosmetycznych. Na sklepowych półkach możemy znaleźć wiele różnych rodzajów wód mineralnych, jednak żadna z nich nie ma tak wysokiej zawartości pH, jak ta alkaliczna – tworzona przez fantastyczny dzbanek WellBlue. Z czystym sercem możemy Wam go polecić!



piątek, 23 października 2015

Karczma Kocierz - opinia

Nasz wypad w góry Beskidy Niskie dobiegał końca. Ta wspaniała wycieczka i spacery po lesie poskutkowały burczeniem w brzuchu i ochotą na ciepłe, swojskie przysmaki regionalne. Postanowiliśmy skorzystać z gościny Karczmy Kocierz, która znajduje się w Targanicach, dokładny adres poniżej:

 


Karczma Kocierz

ul.Beskidzka 206, Targanice
34-120 Andrychów
kocierz.pl


Widoki jakie ujrzycie w pobliżu hotelu i karczmy naprawdę są oszałamiające.  Region obfituje w cudne krajobrazy górsko-leśne, świeże i orzeźwiające powietrze, które dodatkowo wspomaga apetyt.



Karczma to miejsce tętniące gośćmi i miłą obsługą. W karczmie jest przytulnie ciepło, siedzenia są pokryte skórami. Lokal posiada dość dużo miejsc dla swoich gości, ponieważ można zjeść i na parterze i na piętrze, gdzie znajdują się dwie odrębne sale. Restauracja ma bardzo dobrego szefa kuchni, który dba nie tylko o jakość i smak potraw, ale też ich atrakcyjny wygląd. Obsługa, ubrana w lokalny strój jest niezwykle zorganizowana i pomocna w znalezieniu odpowiedniego miejsca. Miło nam było, kiedy nasza ekipa otrzymała pokaźne czekadełko w postaci smalcu i świeżego pieczywka, podanego na desce. Smalec z dużą ilością mięsa rozbudził nasz apetyt.



Na początek zamówiliśmy śledzika z cebulką w oleju, który okazał się smaczną przystawką. Jak wiecie mam słabość do śledzików i prawie w każdej restauracji zamawiam to danie. Śledzik prześlicznie podany, mięsisty, świeżutki i naprawdę pyszny i godny polecenia:




 W dalszej kolejności zamówiliśmy już dania główne, które miały za zadanie nas rozgrzać. Zamówiłam czerwony barszczyk z uszkami (ręcznie wykonywane przez kucharzy restauracji). Zupa bardzo nam smakowała, z lekka nutą wędzonki. Świetnie doprawiona i lekka.




Beniamin zamówił żeberka z opiekanymi ziemniakami i sosem. Mięso okazało się niezwykle kruche, mięciutkie, odchodzące od kości, w połączeniu ze słodkim sosem barbecue miało niezwykle ciekawy, oryginalny smak.





Kolejne danie dla łakomczuchów: ogromny, świetnie rozbity schabik z grubymi frytkami i surówką. Smaczne danie a porcja słuszna. Oczywiście w lokalu można zamówić dowolne dodatki: kasze, ziemniaki z wody czy opiekane.


Przyszła pora na kolejne pyszne danie: pieczeń z szynki wieprzowej duszona w sosie czosnkowo-rozmarynowym podana z kluskami śląskimi duecie czerwonych buraczków. Danie smaczne, kluseczki bardzo dobre, mięso świetnie przyprawione z genialnym sosem.


 

Numerem jeden okazała się jednak golonka duszona w sosie w beskidzkim podana z pieczonymi ziemniakami podana w asyście musztardy i piekielnego chrzanu - przepyszne, mięciutkie mięsko, świetnie przyprawione. Golonka nawet dla osób, które nie przepadają za tego rodzaju mięsem, ponieważ aromat jej zachwyci najwybredniejsze podniebienie, brawa dla kucharzy!


Pora na moje danie, które po prostu uwielbiam i zawsze zamawiam kiedy tylko jest w karcie menu: policzki wołowe na ziemniaczanym puree z sałatka z rukoli, boćwiny, świeżymi kaparami i  prażoną cebulką Delikatne, wybitne danie z subtelnym mięsem w połączeniu z chrupkością cebulki i kremowym puree to naprawdę uczta dla podniebienia!  Danie godne polecenia dla prawdziwego smakosza!

 

Podusmowanie:  do karczmy na pewno wrócimy kolejny raz, bo to nie nasza pierwsza wizyta, ale postęp kulinarny jest naprawdę znaczący. Jest jeszcze wiele dań, które mam ochotę spróbować np: kwaśnicę, polewkę czosnkową, czarcie koryto z różnymi rodzajami mięsa dla najbardziej strudzonych turystów. Polecam gościnne progi karczmy Kocierz - na pewno nie zawiedziecie się i wyjdziecie zadowoleni i nakarmieni. Mała uwaga: jeśli planujecie wizytę w weekend najlepiej wcześniej zarezerwować sobie miejsca, bo może być problem ze stolikami...Czas oczekiwania w weekendy w godziny obiadowe jest też nie krótki, należy się uzbroić w cierpliwość, na nasze dania czekaliśmy gdzieś około 30 minut, ale warto było czekać na tak smakowitą ucztę!

Menu i ceny TUTAJ









piątek, 9 października 2015

Restauracja na Piotrkowskiej Ślepy Maks - smacznie i z tradycją




logo maksJeżeli szukasz restauracji z historią w tle, klimatem i pyszną kuchnią z okresu międzywojennego to świetnie trafiłeś! Restauracja Ślepy Maks mieszcząca się w cichym zakątku przy dość gwarnej ulicy Piotrkowskiej 89 to ciekawe zjawisko, ponieważ kamienice otulają nowego przybysza swoim urokiem i tworzą miły klimat, powodując, że przenosimy się w zupełnie inny, tajemniczy świat przedwojennej Łodzi.  Dlaczego Ślepy Maks? Może nie wiecie, ale to przedwojenny król łódzkiego podziemia czyli taki nasz lokalny Al Capone...




 
Restauracja serwuje nam dania kuchni żydowskiej, europejskiej i polskiej, a właściciele z szacunkiem do kulinarnych tradycji dbają o najwyższy poziom serwowanych potraw.

Przyznam się, że polska kuchnia zawsze była bliska mojemu podniebieniu i uwielbiam odkrywać już dawno zapomniane smaki. W restauracji Ślepy Maks zjecie smacznie, wykwintnie a przy tym przypomnicie sobie ten kulinarny szlak potraw przygotowywanych przez nasze babcie i szefów kuchni z tamtego okresu.



Sama restauracja mieści się w podwórku w pieczołowicie odrestaurowanej piwnicy kamienicy zabytkowej. Jest dzięki temu kameralnie i przytulnie, my wybraliśmy niewielkie urokliwe patio. Pełno tu zieleni, jest nawet niewielka fontanna. Świetne miejsce na romantyczną kolację czy też rodzinną imprezę.




Na początek zamówiliśmy lekka przystawkę poleconą przez szefa kuchni: kawior po żydowsku podany na grzankach. Naturalnie nie ma to danie nic wspólnego z typowym kawiorem, za którym nie przepadam. To pyszny pasztet w stylu parfait z wątróbek - pyszne, delikatne danie,  podane z jajeczkiem przepiórczym - gorąco polecam.


 
Lokal serwuje swoim gościom kilka rodzajów śledzia, przygotowywanego na różne sposoby. Ja zdecydowałam się na śledzia na jajeczno-jabłkowej pierzynce, podanego ciekawie ( w formie nomen omen łódeczki) . Koszt jedynie 12 zł a porcja słuszna. W karcie menu znajdziecie go w pozycji Śledź z Parku Śledzia - prawda, że swojsko brzmi?




Czas na przekąskę dla miłośników raków  - genialnie podane dane na maślanym sosie w towarzystwie sera pleśniowego. Raki ugotowane w punkt, mięska mało, ale jak finezja, jaki smak! Polecam jako ciekawostkę do spróbowania, ponieważ to chyba jedyne miejsce w Łodzi gdzie można skosztować raki.. W lokalu można też skosztować świeżego sandacza w sosie cytrynowo-szafranowym.




Czas na rozgrzewającą zupę - i tutaj moja uwaga: koniecznie musicie spróbować obłędnie pysznego grzybowego, esencjonalnego wywaru mięsnego z grzybami - jak się dowiedziałam grzybowa ciurba podana tym razem z klopsikami z mięska baraniego warzy się długo, ale skutecznie do tego stopnia, że ta zupa zachwyciła nas swoją głębią i ogromem prawdziwków i podgrzybków, które uwielbiam!



 
Pora na sycące, sezonowe danie: polędwiczki ze szparagami, winnymi buraczkami i kuglem z ziemniaków z boczkiem. Danie unowocześnione, szczególnie zachwyciła mnie winna sałatka, ale ja po prostu szaleję za buraczkami.. Mięso delikatne, nie przeciągnięte, szparagi kruche i soczyste.


 

 I na koniec danie, które mnie absolutnie mile zaskoczyło, jestem miłośniczką policzków wołowych i jadałam je wielokrotnie, ale jeśli szukacie naprawdę kulinarnych doznań, to zapraszam na policzki do Ślepego Maksa - są fenomenalne: mięciutkie, wyraziste, podane z sosem pieczeniowym i makaronem warzywnym, strzał w dziesiątkę - na pewno wrócę na to danie.



Reasumując: cieszę się, że mogłam poznać gościnne progi restauracji Ślepy Maks, polecam każdego kto ceni polską kuchnie z tradycjami, chociaż w menu jest tez kilka dan z karty europejskiej czy żydowskiej. Dania są wykonane z najwyższej jakości produktów, pięknie podane, ale co najważniejsze smaczne i przygotowane z należytą pieczołowitością.  Pokochałam to miejsce i śmiało mogę polecić indywidualnemu gościowi na kameralną kolację, ale też jako świetne miejsce na rodzinną imprezę.

 

Jesteśmy na Facebooku!

Restauracja „Ślepy Maks
Piotrkowska 89 w głębi podwórza
 Menu restauracji TUTAJ
www.slepymaks.pl




 








niedziela, 4 października 2015

Rodzinna restauracja U Ciebie czy U Mnie w Konstantynowie - opinia, menu


Restauracja U Ciebie czy u Mnie

ul. Łaska 7, 95-050 Konstantynów Łódzki



logo

W Konstantynowie Łódzkim mieści się naprawdę bardzo przyjemna, rodzinna restauracja, którą miałam okazję poznać w sobotnie, słoneczne południe. Udaliśmy się z mężem na rodzinny obiad, a ponieważ mieszkamy w Łodzi na Retkini, to przyjazd tutaj nie stanowi najmniejszego problemu.  Kiedy weszliśmy do środka, przywitały nas szerokim uśmiechem przemiłe kelnerki, zapraszając do zamówienia potraw.




Restauracja serwuje przyjemne dla podniebienia, smaczne dania kuchni polskiej, jednak zaproponowano tutaj nie tylko sztandarowe potrawy, ale też dość ciekawe, pomysłowe dania, które  naprawdę tutaj smakują. Sam lokal położony jest w takim miejscu, które pozwala na wygodne zaparkowanie auta. Przed lokalem jest niewielki ogródek, jeśli jest ciepło można tutaj zjeść posiłek.

 


Restauracja utrzymana w prostej, ale przyjemnej dla oka aranżacji, mieliśmy okazję siedzieć przy stoliku na wprost którego rozciągał się na ścianie piękny, nadmorski krajobraz.




  

 
Postanowiliśmy zjeść obfity posiłek i wybraliśmy z karty dań: zupę grzybową, gulaszową z piekła rodem, eskalopki schabowe na placuszkach ziemniaczanych, karkówkę z grilla w sosie śliwkowym  z  ziemniaczkami  i zestawem surówek. Na deser były lody waniliowe z bitą śmietaną i gorącymi jagodami oraz sernik z sosem czekoladowym. 

 

Z napojów zamówiliśmy herbatę oraz piwko. Podczas oczekiwania na zamówione dania, przesympatyczna i uśmiechnięta (i do tego bardzo ładna) Pani kelnerka poczęstowała nas małym czekadełkiem: ciepła grzanka z pastą jajeczną, przyjemny starter na pobudzenie apetytu..

 

W sumie zmieściliśmy się w nie całej kwocie 100 zł- ceny tutaj są naprawdę niskie i w porównaniu z lokalami w centrum Łodzi bardzo konkurencyjne. Jestem przekonana, że jeszcze nie raz skorzystamy z możliwości zjedzenia tutaj tak pysznego obiadu.

 

Zupa grzybowa to strzał w dziesiątkę - pełna smacznych leśnych grzybków, podana z łazankami, kremowo-śmietanowa, pyszna, gęsta i pożywna. Cena jedynie 7 zł!



Z kolei gęsta zupa gulaszowa z piekła rodem to obowiązkowe danie w tej restauracji: jest bardzo gęsta, pełna mięsiwa, warzyw. Idealnie doprawiona, esencjonalna, smaki są świetnie zbalansowane i moim zdaniem wcale nie jest zbyt ostra. Ta pyszna, konkretna zupa kosztuje jedynie 10 zł...

 

Przyszedł czas na dania główne (dużym plusem restauracji jest fakt, że nie czekamy na zamówione dania zbyt długo). Porcje słuszne, apetycznie podane.  Osobiście jednak bardziej smakowały mi eskalopki schabowe na ziemniaczanych, puszystych placuszkach - mięsko było świetnie doprawione, mięciutkie. Spoczywało na pulchnych naleśniczkach, bardzo fajnie komponowały się te smaki - cena 25 zł.

 

Karkówka z grilla, mimo, że została podana z ciekawym sosem śliwkowym była jak dla mnie ciut za twarda, być może to wina zbyt krótkiego marynowania. Mięso z grilla podano z towarzystwie opiekanych ziemniaczków z boczkiem, cały koszt dania 19 zł. Do dań można zamówić bukiet surówek lub warzywa gotowane w cenie 6 zł.


Desery postanowiliśmy zjeść na zewnątrz z racji tego, że aura pogodowa w tym dniu zdecydowanie nas rozpieszczała. Zaintrygowały mnie lody z gorącymi jagodami, dla męża zamówiłam serniczek. Lody okazały się celnym trafem - mega duża porcja dla miłośników łakoci, porcja sernika też słusznych rozmiarów. Moje lody okazały się jednak znacznie smaczniejsze niż sernik, który chyba za bardzo zaprzyjaźnił się z mąką...

 

 

 

 

 

Warto zauważyć, że w lokalu jest też kolorowy kącik dla dzieci, które mają tutaj swoje królestwo zabawek i różnych atrakcji, więc dorośli mogą spokojnie odpocząć w gronie znajomych. Gwar dzieci dodatkowo potęguje wrażenie, że jesteśmy w klimatycznym, rodzinnym otoczeniu.

Dopiliśmy nasze napoje i syci, szczęśliwi i zadowoleni - bo jak wiadomo Polak lubi sobie podjeść, pojechaliśmy do domu, aby na leżąco strawić te smakołyki restauracji U Ciebie czy U Mnie. Przyznam skrycie, że troszkę zazdroszczę mieszkańcom Konstantynowa tak fajnej, taniej i urokliwej knajpki.  Cieszę się jednak, że przecież z Łodzi to nie jest tak duża odległość.

Reasumując: szef kuchni restauracji U Ciebie czy U Mnie postawiła na proste, smaczne dania, ale w nowej, oryginalnej odsłonie. Wszystkie potrawy są wykonane ze świeżutkich i wysokiej jakości produktów. Przepyszne zupy, dania główne i desery, naprawdę można tu zjeść przyjemny obiad całą rodziną za niewielkie pieniążki. Restauracja organizuje też uroczystości tematyczne, konsolacje, jubileusze itp. Na koniec chcieliśmy serdecznie podziękować przemiłej obsłudze, a w szczególności Pani Agacie, która nas obsługiwała, dzięki której pobyt tutaj był niezwykle udany.

 

 

Jesteśmy na Facebooku!


Restauracja U Ciebie czy u Mnie

ul. Łaska 7, 95-050 Konstantynów Łódzki