piątek, 31 stycznia 2014

Złoty Garniec w Częstochowie - opinia


 W ramach akcji Blogerzy Smakują na portalu Urodaizdrowie.pl  miałam okazje odwiedzić przytulną restaurację - karczmę staropolską Złoty Garniec, która mieści się na trasie Warszawa-Katowice dokładnie w Częstochowie.

Gospoda Złoty Garniec

ul. Iglasta 8,  Częstochowa
tel. 505 42 42 45

Zmarznięty gość od razu zostanie gościnnie powitany w progach restauracji, która swym przytulnym wyglądem zachęca do biesiadowania. Na początek zamówiliśmy herbatkę, która każdemu gościowi jest serwowana w uroczych czajniczkach


Powoli też zapoznawaliśmy się z ciekawie wydaną kartą oraz poszczególnymi daniami - w karcie jest idealna ilość potraw, dobrana pod kątem sezonu zimowego. Na początek pyszny starter (gratisowy dla każdego gościa) - smalczyk z dużą ilością mięska, ogóreczki i chleb własnego wyrobu.


Kiedy nasze apetyty zostały już pobudzone i zrobiło nam się ciepło na żołądkach i sercach zatopiliśmy się w analizę poszczególnych dań i przy okazji też obejrzeniu tego ciekawego miejsca. Lubimy takie klimatyczne miejsca z dużą ilością różnych kącików, komódek, witrynek, bibelotów, które powodują taki rodzinny, ciepły nastrój.


Ten kominek z wiszącymi dzbankami, koszyczkami, butelkami po prostu nas oczarował. Tutaj nie można się nudzić, czas w oczekiwaniu na dania płynie bardzo szybko!


Goście mają do wyboru wygodne 4 osobowe stoliki, pokryte bardzo ładnymi obrusikami i elegancką zastawą.



Mieliśmy wielką ochotę na gorącą, rozgrzewającą zupę. Przemiły kelner zaproponował nam flaczki z grzybami, które okazały się strzałem w dziesiątkę: były to najlepsze flaki jakie jadłam w swoim życiu: idealnie doprawione, świetna proporcja flaczków i grzybów, po prostu DOSKONAŁE! Flaczki są podawane z chlebem i naprawdę taką porcją można sobie już podjeść.


Fantazyjna przystawka na ciepło wspaniale rozbudziła nasze apetyty -  delikatne, świeżutka wątróbka zawijana w boczek na szpinaku - kompozycja smaków idealnie się uzupełniała - gorąco polecam każdemu wędrowcy to danie.



Pora na dania główne: nasze apetyty zaspokoiły polędwiczki podane z gołąbkami z kaszy gryczanej w sosie z podgrzybków. Bardzo ciekawe i smaczne danie, które zaspokoi głód każdego smakosza.



Pora na gęsinę: od razu uwaga: duża porcja mięsa dla naprawdę dużego łakomczuszka. Kluseczki śląskie mięciutkie i polane wspaniałym, aksamitnym śmietanowym sosem (ten sos zachwycił nas, brawa dla kucharza!). Nuta owocowa komponowała się idealnie ze smakiem całego dania, zdrowe i pyszne mięso jakim jest gęsina na pewno długo zostanie w naszej pamięci:)




Mimo, że aura pogodowa na zewnątrz nie była zbyt przyjazna, to cała ściana w gospodzie jest pokryta wiosennym malowidłem: zielona łąka, kwiaty powodują od razu lepszy humor i apetyt u gości.




Nie mogliśmy sobie jednak odmówić deseru - jak tylko przeglądałam kartę wiedziałam, że muszę spróbować lodów smażonych w płatkach migdałów i malinowym sosem z dodatkiem bitej śmietany.
Oczywiście bita śmietana własnej roboty, słodki smak lodów z wyrazistymi płatkami smażonymi i ten malinowy mus - po prostu niebo w gębie! Deser na 6 z plusem, cudny, wspaniały, mega pyszny.




Mąż zamówił niezwykle oryginalny deser - nasączone drożdżowe ciastko z masą z mascarpone, bitą śmietaną i czekoladą. Określił ten deser jako bardzo lekki, puszysty no i oczywiście wybitnie smaczny.

Reasumując pobyt w Złotym Garncu należał do udanych kulinarnych przeżyć na naszej trasie w drodze do Katowic. Może nie jest tak łatwo znaleźć to miejsce, ale przy pomocy nawigacji jest to dziecinnie proste i naprawdę warto, bo to klimatyczne miejsce z tradycyjną, polską i smaczną kuchnią!



wtorek, 28 stycznia 2014

Pudełeczko Lightbox Optimum - dieta, opinia, efekty

Witajcie, zaczynam swoją przygodę z pudełeczkami z całodniowym menu dietetycznym, postanowiłam na początek wypróbować jednodniową dietę Lightbox Optimum. 


Jest to dieta z elementami kuchni śródziemnomorskiej. Pokażę Wam menu poniedziałkowe z dnia 8 grudnia br, ponieważ każdego dnia jest inne menu, w skład  którego wchodzą zróżnicowane posiłki. Można tez wybrać sobie wartość kaloryczna, ja wybrałam opcję 1200 kcal. Pudełeczka są przywożone do biura lub Twojego domu w godzinach 8-9.

Jak zamówić?

Wystarczy wejść na stronę www i zadzwonić pod wskazany numer, na maila dyspozytorka wyśle dane do przelewu, wybieramy opcję kaloryczna i wpłacamy pieniążki a następnie potwierdzenie wysyłamy na maila firmy, ustalamy dzień dostawy. Proste!

Ja wybrałam opcję próbna za 28 zł

Oto co otrzymałam rano o 9 w poniedziałek:







Śniadanie: Jogurt z granolą piernikową  
II śniadanie :     Kuskus z papryką i pomidorami
Obiad :     Makaron z kurczakiem, pieczarkami i suszonymi pomidorami, rucola
Podwieczorek :     Budyń  waniliowy z migdałami, jabłko pieczone
Kolacja :     Pierś z indyka pieczona, mix warzyw, pieczywo

Pod koniec dnia lub jutro napiszę jak smakowały dania.





czwartek, 19 grudnia 2013

Sernik z białą czekoladą w polewie czekoladowej w kąpieli wodnej

Taki sernik jest bardzo delikatny w smaku, nie jest suchy dzięki temu, że piecze się go w kąpieli wodnej w piekarniku, jest bardzo smaczny i łatwy do zrobienia:

składniki:

- kg sera z wiaderka
- 3 tabliczki białej czekolady
- 4 jajka
- łyżka mąki ziemniaczanej
- 1-2 łyżki cukru pudru
- 170 gram ciasteczek (ja użyłam kokosowe ciasteczka)
- 30 gram masła

Przygotować spód: w malakserze zemleć ciasteczka z masłem, wyłożyć na blachę, wcześniej wyłożoną papierem do pieczenia oraz szczelnie obwiniętego folią aluminiową.
 Do sera dodawać po jednym jajku i porządnie wszystko ubić, dodać cukier, mąkę. Roztopić białą czekoladę i dodać do masy serowej, całość wymieszać. Przełożyć do formy i zrobić na środku górkę z ciasta.
Formę wstawiamy do dużego naczynia z gorącą wodą, pieczemy 1,20 minut.

 



inspiracja: kotlet.tv

Przekąski na babski wieczór

Oto kilka propozycji na babski wieczór: musi byc małe co nieco na ząbek, sałatki, mięsko i słodkości. Ja zrobiłam karczek w sosie meksykańskim, do tego były frytki i surówka z sałaty z dodatkami warzyw. Na deser upiekłam sernik z białą czekoladą parzony w wodzie w piekarniku.


Wszystkie dania jakie były:

- karczek po meksykańsku
- frytki i surówka
- sałatka makaronowa po włosku (z fetą, pomidorkami, suszonymi pomidorami itp)
- 3 sałatki śledziowe (po grecku w sosie curry, z koperkiem i czerwoną cebulą oraz jabłkiem i czerwoną cebulą)
- dwa rodzaje faszerowanych jajek
- sałatka caprese z serem feta i sosem czosnkowym oraz druga tradycyjna z mozzarellą
- sałatka pieczarkowa
- sałatka z tuńczykiem
- rewelacyjny sernik z kruszonką
- sernik z białą czekoladą
- przystawki gotowe





Po jedzeniu były zabawy, konkursy i tańce:)

czwartek, 12 grudnia 2013

Jesienne ciasto z orzechami, powidlami i czekoladą

Naszła mnie ochota na ciacho z orzechami, teraz świeże orzechy można kupić w każdym warzywniaku czy markecie, a połączenie ich z powidłami śliwkowymi daje świetne połączenie:



składniki:

- szklanka orzechów włoskich
- słoik powideł śliwkowych
- 4 jajka
- 2 i 1/2 szklanki mąki
- kostka margaryny lub masła
- 1/2 szklanka cukru plus dwie łyżki do piany
- gorzka czekolada
- pół łyżeczki proszku do pieczenia
- wiórki kokosowe
- cukier waniliowy
- dwie łyżki kakao

Do mąki i proszku dodać 4 żółtka, kostkę masła lub margaryny, cukry, wyrobić ciasto, podzielić na dwie części (jedna część ta która będzie szła na spód powinna być większa około 3/4), do drugiej części dodać kakao, wstawić do zamrażalnika.

Ubić pianę z białek z odrobiną soli i powoli dodawać cukier. Orzechy pokruszyć w moździerzu i dodać do piany.
Na blachę  wyłożyć ciasto, na to powidła i pianę z białek z orzechami. Na wierzch ciasta zetrzeć na tarce resztę kakaowej masy i piec w 200 stopniach przez około 45 minut.

Na koniec polać czekoladą roztopiona w kąpieli wodnej i posypać wiórkami:)



wtorek, 19 listopada 2013

Tadżin z kurczaka i kaszą jaglaną w garnku rzymskim

 Uwielbiam mięsa na słodko, ten przepis to moja zmodyfikowana wersja. Połączenie mięsa ze śliwkami, cynamonem, rodzynkami i słodką marchewką to poezja smaków.

składniki:

cebula
dwie marchewki
garść suszonych śliwek
garść rodzynek
3 udka, pierś z kurczaka
curry, kumin, kurkuma, cynamon, sól i pieprz, szafran,
 miód

Udka posolic i popieprzyć, smażyć na rumiany, złocisty kolor na oleju około 10 minut. Pod koniec dodać łyżeczkę masla. Na osobnej patelni smażyć cebulkę i startą marchew, dodać rodzynki śliwki, łyżkę miodu, sól i pieprz i pozostale przyprawy. Podlać odrobiną wody. Udka włożyć do garnka rzymskiego (wcześniej moczyłam 15 minut) , zalać masą marchewkową. Włożyć garnek do zimnego piekarnika. Piec około 25 do 30 minut. Podawać z kaszą kuskus - ja podałam z kaszą jaglaną z pastą z soczewicy:

 PS - można też podawać według oryginalnego przepisu z pomidorami przetartymi przez sito.



Potrawka z soczewicy zielonej z jabłkiem

Idealna do kaszy jako wegetariańskie danie lub na kanapki - zamiast znudzonej wędliny.

składniki:

szklanka zielonej soczewicy
dwa kwaśne jabłka
2 marchewki
cebula
słodka śmietanka
łyżeczka czubata curry
ekologiczna kotka rosołowa


Przygotowanie:

Soczewicę zalać wodą i dodać kostkę, gotować do miękkości. Na drugiej patelni smażyć cebulkę ze startą marchewką i pokrojonym w kostkę jabłkiem. Dodać przyprawy: sól, pieprz i curry a na koniec kilka łyżek śmietanki. Polączyć z ugotowaną soczewicą.Podawać do dań z kaszy, kuskus lub pieczywa.




wtorek, 12 listopada 2013

Restauracja Tajska w Manufakturze - opinia

W tajskiej restauracji w Manufakturze jestem już drugi raz. Za pierwszym razem mnie oczarowała i za drugim również, więc tym bardziej chętnie zrobiłam relację z akcji na portalu urodaizdrowie BLOGERZY SMAKUJĄ.


Tajska restauracja “Hot Spoon”
Drewnowska 58
91-002 Łódź
Rynek Manufaktury
telefon (42) 633 90 90
www.hotspoon.pl


 

Restauracja może się poszczycić tym, że dania przygotowują i tworzą szefowie kuchni z Tajlandii - smaki posiadają gwarancję autentyczności i zasługują na miano przyrządzonych według oryginalnych receptur tajskich.

 

Cała restauracja posiada sporo miejsc, dodatkowym atutem jest duża sala na piętrze: kameralna i przytulna Całość utrzymana w charakterystycznym orientalnym klimacie, bardzo eleganckim bez zbędnego ozdbonictwa, szykownie i minimalistycznie. Meble, srzęt najwyższej jakości, kolorystyka: brązy, czerń, czerwień, ciekawym rozwiązaniem sa też parawany z drewna, które tworzą strefę bardziej intymną.

 

Najważniejsze jednak sa oczywiście potrawy i tutaj należy sie przygotować na nowe smaki, podróż w dalekie sfery kulinarnych doznań, które zaskakują wyłącznie pozytywnie, ta kuchnia uzależnia i śni się po nochach (wiem to po sobie).
Stwierdziłam z mężem, że kuchnia indyjska, tajska sa najbliższe naszym gustom kulinarnym i stanowią świetną odszkocznię od polskich, tradycyjnych potrawa przygotowywanych w domu.

Na degustację przyszłam wraz z przyjaciółką i mężem, byliśmy w trójkę głodni i lekko przeziębieni.  Od razu podszedł do nas miły kelner, od którego mogliśmy się prawie wszystkiego dowiedzieć na temat walorów kuchni tajskiej i jej specyfiki.

Karta jest bardzo ciekawie opracowana, dla polskiego konsumenta, laika bardzo pomocne liczne fotki dań. Karta jest dość bogata, i jest w czym wybierać, lokal serwuje zupy, sałatki,  dania z drobiu (w tym z  kaczki), wieprzowiny i wołowiny, owoce morza oraz desery.

Na początek zamówiliśmy piwo pszeniczne o grapefruitowym aromacie, bardzo ciekawe w smaku, w cenie około 10 zł oraz sok z aolesu (gorąco polecam!).
 W ofercie lokalu występuje kilka naprawdę ciekawych propozycji dla piwoszy, win z Japonii, drinków.
Do piwka podano starter - tradycyjne ryżowe chipsy tajskie i sosiki oraz papryczkę suszoną jalapeno, która według skali  ostrości według Scoville zajmuje dość wysoką pozycję (2 500–8 000).

 

Ja nie unikam ostrych i wyrazistych potraw tak więc to miejsce jest absolutnie w moim kulinarnym klimacie.
Na przystawke zamówiłam pod jednym naleśniczku wegetariańskim dla każdego.

 

Koszt około 14 zł. Przypominają mi nieco znane sajgonki, ale nie zawierają grzybów, są chrupkie i wykonane z innego ciasta. Bardzo smaczna przekąska do zimnego piwa.

Dania główne:

 
Porcje w daniach są naprawdę spore. Pierwsze danie to zielone curry z kurczakiem z mleczkiem kokosowym oraz bazylią.

 

Mięso z kurczaka było kruche, świeżutkie, podane z cukinią,  w daniu dominowała nuta curry, która w połączeniu z delikatnym w smaku mleczkiem tworzy wyrafinowane połączenie. Odpłynęliśmy wszyscy przez chwilę w nieznane nam rejony tajskiej kuchni i z rozkoszą smakowaliśmy każdy kęs.

 

Zabawa urozmaicona była możliwością łączenia sosów zaserwowanych przez kelnera (np. sojowy sos z papryczkami, słodko-kwaśny), do dania zamówiłam ryż z jajkiem i szczypiorkiem.

 

Drugim daniem była nieprawdopodobnie pyszna, soczysta i mięciutka wieprzowina z woka z papryką z pastą chilli - to danie zrobiło na mnie największe wrażenie Pospolita wieprzowina podana z chrupkimi warzywami al dente oszałamiała swoim smakiem. Do dania zamówiłam tym razem smażony makaron ryżowy.



Można zamówić sobie danie o innym stopniu ostrości. Potrawy są przepięknie udekorowane, mnie zaskoczyła dekoracja z marchewki, ciekawa jestem jak uzyskano taki efekt:)
W związku z tym, że ostre przyprawy posiadają właściwości antyseptyczne, bakteriobójcze na drugi dzień zniknął katar...

W sumie za dania oraz napoje dla 3 osób zapłaciliśmy 120 zł - czyli  wspaniała tajska uczta w cenie 40 zł od osoby to naprawdę niewiele, już szykuję się na następny tydzień, bo mam zamiar wypróbować wołowiny z  woka na sposób mongolski.


Pizza rodzinna trójwymiarowa

Pizza na cienkim cieście z ogromna ilością dodatków, podzieliłam blachę na 3 części i zaserwowałam 3 różne opcje pizzy: Pizza zniknęła w 10 minut...



składniki na ciasto:

- 2 szklanki mąki pszennej
- 3 łyżki oliwy
- około 1/2 szklanki ciepłego mleka
- pół łyżeczki cukru i soli
- 30 gram drożdży

składniki pizzy:

- szynka konserwowa,
- ananasy
- suszone pomidory
- pieczarki
- czosnek pieczony w ziołach
- świeża papryka
- cebula
- salami
- oliwki z anchois
- żółty ser, ser mozzarella, ser pleśniowy

Do mleka dodaję odrobinę mąki, drożdże pokruszone, cukier, odstawiam w ciepłe miejsce. Do miski wsypuję mąkę, oliwę i sól, dodaję wyrośnięty zaczyn drożdżowy i całość wyrabiam, odstawiam na kilka minut w ciepłe miejsce.



Pokrojone w cienkie plasterki składniki układamy na pizzy w następujący sposób: w jednej części jest np. salami, papryka, cebula, w drugiej szynka i ananas w trzeciej poeczarki, pomidory itp - chodzi o to, żeby powstały trzy różne pizze w jednej. Pospypuję startym żółtym serem z mozzarellą i pleśniowym i piekę około 15 minut.

Kochani do tej pizzy wspaniale pasuje moje nowe odkrycie - mega pyszny sok pomarańczowy, jest naprawdę bardzo orzeźwiający.: Limena Fresh & Cool

 



 100 % soku w soku z całych pomarańczy. Sok ma wyrazisty, głęboko pomarańczowy smak, tak jakby się piło sok wyciśnięty dopiero co z całych pomarańczy.

sobota, 9 listopada 2013

Pieczone ziemniaki z pałeczkami drobiowymi z pastą tymiankową z jabłkami

Obiad w 30 minut - aromatyczny, z nuta tymiankową. Pomocą okazały się moje ulubione sosy: teryaki i sojowy marki Kikkoman...

 

składniki:

- kilogram ziemniaków
- 6 pałeczek kurczaka
- cebula
- tymianek świeży lub suszony (3 łyżeczki)
- oliwa
- 2 jabłka
- czosnek 2 ząbki
- przyprawy: pieprz, sol, papryka
- odrobina miodu mniszkowego
- cytryna
- sos sojowy Kikkoman
- sos teryaki Kikkoman

Na patelni podsmażyć pokrojona w kostkę cebulkę, dodać czosnek, smażyć kilka minut na małym ogniu. Pałeczki posolić, popieprzyć i podsmażyć z cebulką do zrumienienia skóry około 10 minut. Wyjąć całość i przełożyć do naczynia żaroodpornego, polać odrobiną miodu.

 

 W moździerzu zetrzeć tymianek i dodać 2 łyżki oleju, sos sojowy i teryaki (po łyżce).Cytrynę sparzyć we wrzątku, Jabłka pokroić i cytrynę cząstki. Dodać do kurczaka i polać całość olejem z tymiankiem. Zapiekać około 15 do 20 minut.

 

W tym czasie też podsmażyć pokrojone w cząstki ziemniaki na oliwie - około 5 minut do zrumienienia, przełożyć do naczynia, posypać ulubionymi przyprawami i piec około 20 minut.





wtorek, 5 listopada 2013

Babeczki Pieguski od Delecty - z kawałkami prawdziwej czekolady



Dzisiaj nie miałam pomysłu czym poczęstować moją psiapsiółkę, a miałam mnóstwo spraw od rana na głowie. Na szczęście zawsze mam zakamuflowane gdzieś w szafce babeczki DELECTY, które ratują mnie w takich sytuacjach i robią to z klasą. Babeczki znikają zawsze w 10 minut, podaję je z kawą latte lub herbatą ciasteczkową (do kupienia na wagę).



Babeczki są bardzo proste do zrobienia: wystarczą dwa jajka, 100 ml oleju i mleka - to każdy zawsze ma w lodówce, dokładny przepis:

- do wysokiego naczynia dodać dwa jaja, olej i mleko, dodać zawartość torebki większej z ciastem. Mieszać drewnianą łyżką na gładką masę. W drugiej torebce są wiórki czekoladowe, dodaję większą częśc do ciasta i delikatnie mieszam.



W międzyczasie rozgrzewam piekarnik do 180 stopni C, rozkładam na blachę wcześniej wyjętą papierowe foremki i rozkładam równo ciasto, posypuję resztą czekolady i do piekarnika hops! Nastawiam na 20 minut i gotowe - pyszne, rozpływające się w ustach babeczki, najlepsze jeszcze lekko ciepłe, po prostu pychotka w oka mgnieniu.





Jeśli ktoś nie jest tak wytrawnym mistrzem piekarskim jak ja a ma ochotę na coś słodkiego i smacznego to polecam te babeczki, bo są naprawdę dobre. Tym bardziej, że czasem mam ochotę z mężem na jakiś szybki wypiek po pracy, a nie ma za bardzo siły na pichcenie i stanie przy kuchni. Babeczki są takie słodkie, fikuśne i je się je oczami. To moja ulubiona wersja, ja polałam dodatkowo babeczki czekoladą i posypałam orzeszkami.