Uwielbiam mięsa na słodko, ten przepis to moja zmodyfikowana wersja. Połączenie mięsa ze śliwkami, cynamonem, rodzynkami i słodką marchewką to poezja smaków.
składniki:
cebula
dwie marchewki
garść suszonych śliwek
garść rodzynek
3 udka, pierś z kurczaka
curry, kumin, kurkuma, cynamon, sól i pieprz, szafran,
miód
Udka posolic i popieprzyć, smażyć na rumiany, złocisty kolor na oleju około 10 minut. Pod koniec dodać łyżeczkę masla. Na osobnej patelni smażyć cebulkę i startą marchew, dodać rodzynki śliwki, łyżkę miodu, sól i pieprz i pozostale przyprawy. Podlać odrobiną wody. Udka włożyć do garnka rzymskiego (wcześniej moczyłam 15 minut) , zalać masą marchewkową. Włożyć garnek do zimnego piekarnika. Piec około 25 do 30 minut. Podawać z kaszą kuskus - ja podałam z kaszą jaglaną z pastą z soczewicy:
PS - można też podawać według oryginalnego przepisu z pomidorami przetartymi przez sito.
wtorek, 19 listopada 2013
Potrawka z soczewicy zielonej z jabłkiem
Idealna do kaszy jako wegetariańskie danie lub na kanapki - zamiast znudzonej wędliny.
składniki:
szklanka zielonej soczewicy
dwa kwaśne jabłka
2 marchewki
cebula
słodka śmietanka
łyżeczka czubata curry
ekologiczna kotka rosołowa
Przygotowanie:
Soczewicę zalać wodą i dodać kostkę, gotować do miękkości. Na drugiej patelni smażyć cebulkę ze startą marchewką i pokrojonym w kostkę jabłkiem. Dodać przyprawy: sól, pieprz i curry a na koniec kilka łyżek śmietanki. Polączyć z ugotowaną soczewicą.Podawać do dań z kaszy, kuskus lub pieczywa.
składniki:
szklanka zielonej soczewicy
dwa kwaśne jabłka
2 marchewki
cebula
słodka śmietanka
łyżeczka czubata curry
ekologiczna kotka rosołowa
Przygotowanie:
Soczewicę zalać wodą i dodać kostkę, gotować do miękkości. Na drugiej patelni smażyć cebulkę ze startą marchewką i pokrojonym w kostkę jabłkiem. Dodać przyprawy: sól, pieprz i curry a na koniec kilka łyżek śmietanki. Polączyć z ugotowaną soczewicą.Podawać do dań z kaszy, kuskus lub pieczywa.
wtorek, 12 listopada 2013
Restauracja Tajska w Manufakturze - opinia
W tajskiej restauracji w Manufakturze jestem już drugi raz. Za pierwszym razem mnie oczarowała i za drugim również, więc tym bardziej chętnie zrobiłam relację z akcji na portalu urodaizdrowie BLOGERZY SMAKUJĄ.
Tajska restauracja “Hot Spoon”
Drewnowska 58
91-002 Łódź
Rynek Manufaktury
telefon (42) 633 90 90
www.hotspoon.pl

Restauracja może się poszczycić tym, że dania przygotowują i tworzą szefowie kuchni z Tajlandii - smaki posiadają gwarancję autentyczności i zasługują na miano przyrządzonych według oryginalnych receptur tajskich.

Cała restauracja posiada sporo miejsc, dodatkowym atutem jest duża sala na piętrze: kameralna i przytulna Całość utrzymana w charakterystycznym orientalnym klimacie, bardzo eleganckim bez zbędnego ozdbonictwa, szykownie i minimalistycznie. Meble, srzęt najwyższej jakości, kolorystyka: brązy, czerń, czerwień, ciekawym rozwiązaniem sa też parawany z drewna, które tworzą strefę bardziej intymną.

Najważniejsze jednak sa oczywiście potrawy i tutaj należy sie przygotować na nowe smaki, podróż w dalekie sfery kulinarnych doznań, które zaskakują wyłącznie pozytywnie, ta kuchnia uzależnia i śni się po nochach (wiem to po sobie).
Stwierdziłam z mężem, że kuchnia indyjska, tajska sa najbliższe naszym gustom kulinarnym i stanowią świetną odszkocznię od polskich, tradycyjnych potrawa przygotowywanych w domu.
Na degustację przyszłam wraz z przyjaciółką i mężem, byliśmy w trójkę głodni i lekko przeziębieni. Od razu podszedł do nas miły kelner, od którego mogliśmy się prawie wszystkiego dowiedzieć na temat walorów kuchni tajskiej i jej specyfiki.
Karta jest bardzo ciekawie opracowana, dla polskiego konsumenta, laika bardzo pomocne liczne fotki dań. Karta jest dość bogata, i jest w czym wybierać, lokal serwuje zupy, sałatki, dania z drobiu (w tym z kaczki), wieprzowiny i wołowiny, owoce morza oraz desery.
Na początek zamówiliśmy piwo pszeniczne o grapefruitowym aromacie, bardzo ciekawe w smaku, w cenie około 10 zł oraz sok z aolesu (gorąco polecam!).
W ofercie lokalu występuje kilka naprawdę ciekawych propozycji dla piwoszy, win z Japonii, drinków.
Do piwka podano starter - tradycyjne ryżowe chipsy tajskie i sosiki oraz papryczkę suszoną jalapeno, która według skali ostrości według Scoville zajmuje dość wysoką pozycję (2 500–8 000).

Ja nie unikam ostrych i wyrazistych potraw tak więc to miejsce jest absolutnie w moim kulinarnym klimacie.
Na przystawke zamówiłam pod jednym naleśniczku wegetariańskim dla każdego.

Koszt około 14 zł. Przypominają mi nieco znane sajgonki, ale nie zawierają grzybów, są chrupkie i wykonane z innego ciasta. Bardzo smaczna przekąska do zimnego piwa.
Dania główne:
Porcje w daniach są naprawdę spore. Pierwsze danie to zielone curry z kurczakiem z mleczkiem kokosowym oraz bazylią.

Mięso z kurczaka było kruche, świeżutkie, podane z cukinią, w daniu dominowała nuta curry, która w połączeniu z delikatnym w smaku mleczkiem tworzy wyrafinowane połączenie. Odpłynęliśmy wszyscy przez chwilę w nieznane nam rejony tajskiej kuchni i z rozkoszą smakowaliśmy każdy kęs.

Zabawa urozmaicona była możliwością łączenia sosów zaserwowanych przez kelnera (np. sojowy sos z papryczkami, słodko-kwaśny), do dania zamówiłam ryż z jajkiem i szczypiorkiem.

Drugim daniem była nieprawdopodobnie pyszna, soczysta i mięciutka wieprzowina z woka z papryką z pastą chilli - to danie zrobiło na mnie największe wrażenie Pospolita wieprzowina podana z chrupkimi warzywami al dente oszałamiała swoim smakiem. Do dania zamówiłam tym razem smażony makaron ryżowy.

Można zamówić sobie danie o innym stopniu ostrości. Potrawy są przepięknie udekorowane, mnie zaskoczyła dekoracja z marchewki, ciekawa jestem jak uzyskano taki efekt:)
W związku z tym, że ostre przyprawy posiadają właściwości antyseptyczne, bakteriobójcze na drugi dzień zniknął katar...
W sumie za dania oraz napoje dla 3 osób zapłaciliśmy 120 zł - czyli wspaniała tajska uczta w cenie 40 zł od osoby to naprawdę niewiele, już szykuję się na następny tydzień, bo mam zamiar wypróbować wołowiny z woka na sposób mongolski.
Tajska restauracja “Hot Spoon”
Drewnowska 58
91-002 Łódź
Rynek Manufaktury
telefon (42) 633 90 90
www.hotspoon.pl

Restauracja może się poszczycić tym, że dania przygotowują i tworzą szefowie kuchni z Tajlandii - smaki posiadają gwarancję autentyczności i zasługują na miano przyrządzonych według oryginalnych receptur tajskich.

Cała restauracja posiada sporo miejsc, dodatkowym atutem jest duża sala na piętrze: kameralna i przytulna Całość utrzymana w charakterystycznym orientalnym klimacie, bardzo eleganckim bez zbędnego ozdbonictwa, szykownie i minimalistycznie. Meble, srzęt najwyższej jakości, kolorystyka: brązy, czerń, czerwień, ciekawym rozwiązaniem sa też parawany z drewna, które tworzą strefę bardziej intymną.

Najważniejsze jednak sa oczywiście potrawy i tutaj należy sie przygotować na nowe smaki, podróż w dalekie sfery kulinarnych doznań, które zaskakują wyłącznie pozytywnie, ta kuchnia uzależnia i śni się po nochach (wiem to po sobie).
Stwierdziłam z mężem, że kuchnia indyjska, tajska sa najbliższe naszym gustom kulinarnym i stanowią świetną odszkocznię od polskich, tradycyjnych potrawa przygotowywanych w domu.
Na degustację przyszłam wraz z przyjaciółką i mężem, byliśmy w trójkę głodni i lekko przeziębieni. Od razu podszedł do nas miły kelner, od którego mogliśmy się prawie wszystkiego dowiedzieć na temat walorów kuchni tajskiej i jej specyfiki.
Karta jest bardzo ciekawie opracowana, dla polskiego konsumenta, laika bardzo pomocne liczne fotki dań. Karta jest dość bogata, i jest w czym wybierać, lokal serwuje zupy, sałatki, dania z drobiu (w tym z kaczki), wieprzowiny i wołowiny, owoce morza oraz desery.
Na początek zamówiliśmy piwo pszeniczne o grapefruitowym aromacie, bardzo ciekawe w smaku, w cenie około 10 zł oraz sok z aolesu (gorąco polecam!).
W ofercie lokalu występuje kilka naprawdę ciekawych propozycji dla piwoszy, win z Japonii, drinków.
Do piwka podano starter - tradycyjne ryżowe chipsy tajskie i sosiki oraz papryczkę suszoną jalapeno, która według skali ostrości według Scoville zajmuje dość wysoką pozycję (2 500–8 000).

Ja nie unikam ostrych i wyrazistych potraw tak więc to miejsce jest absolutnie w moim kulinarnym klimacie.
Na przystawke zamówiłam pod jednym naleśniczku wegetariańskim dla każdego.

Koszt około 14 zł. Przypominają mi nieco znane sajgonki, ale nie zawierają grzybów, są chrupkie i wykonane z innego ciasta. Bardzo smaczna przekąska do zimnego piwa.
Dania główne:
Porcje w daniach są naprawdę spore. Pierwsze danie to zielone curry z kurczakiem z mleczkiem kokosowym oraz bazylią.

Mięso z kurczaka było kruche, świeżutkie, podane z cukinią, w daniu dominowała nuta curry, która w połączeniu z delikatnym w smaku mleczkiem tworzy wyrafinowane połączenie. Odpłynęliśmy wszyscy przez chwilę w nieznane nam rejony tajskiej kuchni i z rozkoszą smakowaliśmy każdy kęs.

Zabawa urozmaicona była możliwością łączenia sosów zaserwowanych przez kelnera (np. sojowy sos z papryczkami, słodko-kwaśny), do dania zamówiłam ryż z jajkiem i szczypiorkiem.

Drugim daniem była nieprawdopodobnie pyszna, soczysta i mięciutka wieprzowina z woka z papryką z pastą chilli - to danie zrobiło na mnie największe wrażenie Pospolita wieprzowina podana z chrupkimi warzywami al dente oszałamiała swoim smakiem. Do dania zamówiłam tym razem smażony makaron ryżowy.

Można zamówić sobie danie o innym stopniu ostrości. Potrawy są przepięknie udekorowane, mnie zaskoczyła dekoracja z marchewki, ciekawa jestem jak uzyskano taki efekt:)
W związku z tym, że ostre przyprawy posiadają właściwości antyseptyczne, bakteriobójcze na drugi dzień zniknął katar...
W sumie za dania oraz napoje dla 3 osób zapłaciliśmy 120 zł - czyli wspaniała tajska uczta w cenie 40 zł od osoby to naprawdę niewiele, już szykuję się na następny tydzień, bo mam zamiar wypróbować wołowiny z woka na sposób mongolski.
Pizza rodzinna trójwymiarowa
Pizza na cienkim cieście z ogromna ilością dodatków, podzieliłam blachę na 3 części i zaserwowałam 3 różne opcje pizzy: Pizza zniknęła w 10 minut...
składniki na ciasto:
- 2 szklanki mąki pszennej
- 3 łyżki oliwy
- około 1/2 szklanki ciepłego mleka
- pół łyżeczki cukru i soli
- 30 gram drożdży
składniki pizzy:
- szynka konserwowa,
- ananasy
- suszone pomidory
- pieczarki
- czosnek pieczony w ziołach
- świeża papryka
- cebula
- salami
- oliwki z anchois
- żółty ser, ser mozzarella, ser pleśniowy
Do mleka dodaję odrobinę mąki, drożdże pokruszone, cukier, odstawiam w ciepłe miejsce. Do miski wsypuję mąkę, oliwę i sól, dodaję wyrośnięty zaczyn drożdżowy i całość wyrabiam, odstawiam na kilka minut w ciepłe miejsce.
Pokrojone w cienkie plasterki składniki układamy na pizzy w następujący sposób: w jednej części jest np. salami, papryka, cebula, w drugiej szynka i ananas w trzeciej poeczarki, pomidory itp - chodzi o to, żeby powstały trzy różne pizze w jednej. Pospypuję startym żółtym serem z mozzarellą i pleśniowym i piekę około 15 minut.
Kochani do tej pizzy wspaniale pasuje moje nowe odkrycie - mega pyszny sok pomarańczowy, jest naprawdę bardzo orzeźwiający.: Limena Fresh & Cool
100 % soku w soku z całych pomarańczy. Sok ma wyrazisty, głęboko pomarańczowy smak, tak jakby się piło sok wyciśnięty dopiero co z całych pomarańczy.
składniki na ciasto:
- 2 szklanki mąki pszennej
- 3 łyżki oliwy
- około 1/2 szklanki ciepłego mleka
- pół łyżeczki cukru i soli
- 30 gram drożdży
składniki pizzy:
- szynka konserwowa,
- ananasy
- suszone pomidory
- pieczarki
- czosnek pieczony w ziołach
- świeża papryka
- cebula
- salami
- oliwki z anchois
- żółty ser, ser mozzarella, ser pleśniowy
Do mleka dodaję odrobinę mąki, drożdże pokruszone, cukier, odstawiam w ciepłe miejsce. Do miski wsypuję mąkę, oliwę i sól, dodaję wyrośnięty zaczyn drożdżowy i całość wyrabiam, odstawiam na kilka minut w ciepłe miejsce.
Pokrojone w cienkie plasterki składniki układamy na pizzy w następujący sposób: w jednej części jest np. salami, papryka, cebula, w drugiej szynka i ananas w trzeciej poeczarki, pomidory itp - chodzi o to, żeby powstały trzy różne pizze w jednej. Pospypuję startym żółtym serem z mozzarellą i pleśniowym i piekę około 15 minut.
Kochani do tej pizzy wspaniale pasuje moje nowe odkrycie - mega pyszny sok pomarańczowy, jest naprawdę bardzo orzeźwiający.: Limena Fresh & Cool
100 % soku w soku z całych pomarańczy. Sok ma wyrazisty, głęboko pomarańczowy smak, tak jakby się piło sok wyciśnięty dopiero co z całych pomarańczy.
sobota, 9 listopada 2013
Pieczone ziemniaki z pałeczkami drobiowymi z pastą tymiankową z jabłkami
Obiad w 30 minut - aromatyczny, z nuta tymiankową. Pomocą okazały się moje ulubione sosy: teryaki i sojowy marki Kikkoman...

składniki:
- kilogram ziemniaków
- 6 pałeczek kurczaka
- cebula
- tymianek świeży lub suszony (3 łyżeczki)
- oliwa
- 2 jabłka
- czosnek 2 ząbki
- przyprawy: pieprz, sol, papryka
- odrobina miodu mniszkowego
- cytryna
- sos sojowy Kikkoman
- sos teryaki Kikkoman
Na patelni podsmażyć pokrojona w kostkę cebulkę, dodać czosnek, smażyć kilka minut na małym ogniu. Pałeczki posolić, popieprzyć i podsmażyć z cebulką do zrumienienia skóry około 10 minut. Wyjąć całość i przełożyć do naczynia żaroodpornego, polać odrobiną miodu.

W moździerzu zetrzeć tymianek i dodać 2 łyżki oleju, sos sojowy i teryaki (po łyżce).Cytrynę sparzyć we wrzątku, Jabłka pokroić i cytrynę cząstki. Dodać do kurczaka i polać całość olejem z tymiankiem. Zapiekać około 15 do 20 minut.

W tym czasie też podsmażyć pokrojone w cząstki ziemniaki na oliwie - około 5 minut do zrumienienia, przełożyć do naczynia, posypać ulubionymi przyprawami i piec około 20 minut.

składniki:
- kilogram ziemniaków
- 6 pałeczek kurczaka
- cebula
- tymianek świeży lub suszony (3 łyżeczki)
- oliwa
- 2 jabłka
- czosnek 2 ząbki
- przyprawy: pieprz, sol, papryka
- odrobina miodu mniszkowego
- cytryna
- sos sojowy Kikkoman
- sos teryaki Kikkoman
Na patelni podsmażyć pokrojona w kostkę cebulkę, dodać czosnek, smażyć kilka minut na małym ogniu. Pałeczki posolić, popieprzyć i podsmażyć z cebulką do zrumienienia skóry około 10 minut. Wyjąć całość i przełożyć do naczynia żaroodpornego, polać odrobiną miodu.

W moździerzu zetrzeć tymianek i dodać 2 łyżki oleju, sos sojowy i teryaki (po łyżce).Cytrynę sparzyć we wrzątku, Jabłka pokroić i cytrynę cząstki. Dodać do kurczaka i polać całość olejem z tymiankiem. Zapiekać około 15 do 20 minut.

W tym czasie też podsmażyć pokrojone w cząstki ziemniaki na oliwie - około 5 minut do zrumienienia, przełożyć do naczynia, posypać ulubionymi przyprawami i piec około 20 minut.
wtorek, 5 listopada 2013
Babeczki Pieguski od Delecty - z kawałkami prawdziwej czekolady
Dzisiaj nie miałam pomysłu czym poczęstować moją psiapsiółkę, a miałam mnóstwo spraw od rana na głowie. Na szczęście zawsze mam zakamuflowane gdzieś w szafce babeczki DELECTY, które ratują mnie w takich sytuacjach i robią to z klasą. Babeczki znikają zawsze w 10 minut, podaję je z kawą latte lub herbatą ciasteczkową (do kupienia na wagę).
Babeczki są bardzo proste do zrobienia: wystarczą dwa jajka, 100 ml oleju i mleka - to każdy zawsze ma w lodówce, dokładny przepis:
- do wysokiego naczynia dodać dwa jaja, olej i mleko, dodać zawartość torebki większej z ciastem. Mieszać drewnianą łyżką na gładką masę. W drugiej torebce są wiórki czekoladowe, dodaję większą częśc do ciasta i delikatnie mieszam.
W międzyczasie rozgrzewam piekarnik do 180 stopni C, rozkładam na blachę wcześniej wyjętą papierowe foremki i rozkładam równo ciasto, posypuję resztą czekolady i do piekarnika hops! Nastawiam na 20 minut i gotowe - pyszne, rozpływające się w ustach babeczki, najlepsze jeszcze lekko ciepłe, po prostu pychotka w oka mgnieniu.
Jeśli ktoś nie jest tak wytrawnym mistrzem piekarskim jak ja a ma ochotę na coś słodkiego i smacznego to polecam te babeczki, bo są naprawdę dobre. Tym bardziej, że czasem mam ochotę z mężem na jakiś szybki wypiek po pracy, a nie ma za bardzo siły na pichcenie i stanie przy kuchni. Babeczki są takie słodkie, fikuśne i je się je oczami. To moja ulubiona wersja, ja polałam dodatkowo babeczki czekoladą i posypałam orzeszkami.
środa, 30 października 2013
wtorek, 22 października 2013
Gołąbki z kaszą gryczaną i suszonymi grzybami
Wbrew pozorom to danie jest dość szybkie i nie trzeba się przy nim zbytnio napracować. Smakuje ciekawie, dzięki połączeniu grzybów i kaszy, jest naprawdę zdrowe i doskonałe przy diecie wegetariańskiej.
składniki:
- główka włoskiej kapusty
- 3/4 szklanki kaszy gryczanej
- szklanka suszonych grzybów
- sos sojowy Kikkoman - nie solony
- jogurt naturalny
- 2 cebule
- pieprz, sól
- łyżka masła
- oliwa do smażenia
Do dużego garnka z gotującą wodą włożyłam ostrożnie główkę kapusty. Po około 8 minutach zaczęłam nożem odkrajać liście, szło jak z płatka:) W międzyczasie wstawiłam kaszę, zalałam wodą (około 2 szklanki wody), dodalam bulion ekologiczny, sos sojowy Kikkoman bez soli posoliłam do smaku. Grzyby zalałam wodą (około litr wody) posoliłam i gotowaŁam około 30 minut. Odcedziłam (ale uwaga wody z gryzbów NIE WYLEWAĆ!) i posiekałam. Na oliwie z masełkiem zeszkliłam cebulkę, dodałam grzyby. Kiedy kasza była miękka dodałam grzyby. Doprawiłam do smaku.
Farsz zawijałam w liściach kapusty, ale koniecznie trzeba odkroić nerw. Ja lubię takie małe gołąbeczki. Na dno naczynia żaroodpornego położyłam kilka liści, na to gołąbki i zalałam wodą z grzybów. Piec około godziny. Na koniec podawać z sosem jogurtowym.
Moje nowe kulinarne odkrycie: sos sojowy Kikkoman bez soli! Rewelacyjny sos, który smakuje wybornie i doskonale nadaje się do wszelkiego rodzaju, wywarów, marynat itp, można według własnego gustu doprawiać do smaku, idealny też dla osób przy dietach oraz z nadciśnieniem.
składniki:
- główka włoskiej kapusty
- 3/4 szklanki kaszy gryczanej
- szklanka suszonych grzybów
- sos sojowy Kikkoman - nie solony
- jogurt naturalny
- 2 cebule
- pieprz, sól
- łyżka masła
- oliwa do smażenia
Do dużego garnka z gotującą wodą włożyłam ostrożnie główkę kapusty. Po około 8 minutach zaczęłam nożem odkrajać liście, szło jak z płatka:) W międzyczasie wstawiłam kaszę, zalałam wodą (około 2 szklanki wody), dodalam bulion ekologiczny, sos sojowy Kikkoman bez soli posoliłam do smaku. Grzyby zalałam wodą (około litr wody) posoliłam i gotowaŁam około 30 minut. Odcedziłam (ale uwaga wody z gryzbów NIE WYLEWAĆ!) i posiekałam. Na oliwie z masełkiem zeszkliłam cebulkę, dodałam grzyby. Kiedy kasza była miękka dodałam grzyby. Doprawiłam do smaku.
Farsz zawijałam w liściach kapusty, ale koniecznie trzeba odkroić nerw. Ja lubię takie małe gołąbeczki. Na dno naczynia żaroodpornego położyłam kilka liści, na to gołąbki i zalałam wodą z grzybów. Piec około godziny. Na koniec podawać z sosem jogurtowym.
Moje nowe kulinarne odkrycie: sos sojowy Kikkoman bez soli! Rewelacyjny sos, który smakuje wybornie i doskonale nadaje się do wszelkiego rodzaju, wywarów, marynat itp, można według własnego gustu doprawiać do smaku, idealny też dla osób przy dietach oraz z nadciśnieniem.
wtorek, 15 października 2013
Restauracja Marcello - włoska kuchnia w MANUFAKTURZE

W sobotni weekend odwiedziłam restaurację Marcello, z pobytu w której zamieszczam krótką fotorelację, sprawdźcie Kochani czy warto tam pójść czy nie, czekam na Wasze opinie:
Restauracja Marcello
Manufakturaul. Ogrodowa 19a
91-065 Łódź
lodz.restauracjamarcello
Włoska kuchnia w restauracji Marcello to istny majstersztyk. Osoby, które kochają włoskie klimaty, podróże kulinarne na pewno nie zawiodą się goszcząc w restauracji Marcello. To kuchnia nieprzypadkowa, wyważona, wspaniale doprawiona, prowadzona przez mistrza kuchni z samych Włoch.

Moje pierwsze wrażenie kiedy weszłam do restauracji to jedno wielkie WOW! Tu jest naprawdę pięknie, przytulnie, styl prowansalski, który kocham, lampki w oknach, zazdroski, roletki, bukieciki, świeczki i mnóstwo, mnóstwo zdjęć na ścianach z Marcello Mastroiannim i jego filmowymi partnerkami, możemy oglądać czarnobiałe fotki Sophi Loren, Claudii Cardinale, Giny Lollobrigidy i innych diw włoskiego kina.

Atmosfera w lokalu jest więc nietuzinkowa, ale oryginalna i niepowtarzalna dzięki właśnie tym licznym fotografiom...Meble są po prostu przepiękne: szyk, klasa, niesamowite dekoracje, spędziłam sporo czasu na podziwianiu dodatków i szukaniu inspiracji do swojego domu.

Sama Magda Gessler jest często bywalczynią tego miejsca i smakuje w daniach tej restauracji.
Ja również czułam się tutaj wspaniale, głównie dzięki nienachalnej, miłej obsłudze.

Pomyślano również o sporym kąciku dla dzieci z mini zjeżdżalnią, mnóstwem zabawek, aby mogły pobawić się w czasie, kiedy dorośli degustują pyszne dania restauracji Marcello. (Niestety fotka gdzieś mi umknęła...)

Wybór dań jest dość duży, ale moim zdaniem odpowiednio wyważony. Można tu znaleźć dania z grzybów, ryb, mięsa, pasty, pizze w różnych cenach. Ja najadłabym się za 30 zł.

Na przystawkę zamówiliśmy Bruschette miste w cenie 14 zł czyli wiejskie pieczywo z pieca z pomidorami i bazylią, z wątróbką i pietruszką, ze szpinakiem, pieczarkami i gorgonzolą, z karczochami. Były to 4 różne kanapeczki na ciepło, z własnego pieczywa, z ciekawymi dodatkami. Każda bruschetta smakowała inaczej, najbardziej smakowała mi z wątróbką i klasyczna z pomidorkiem.

W związku z tym, że miałam ogromną ochotę na makaron Tagliatelle skusiłam się na polecany przez kelnerkę makaron ręcznie robiony przez szefów kuchni. Wybrałam moje ulubione smaki: kurczaczka z kokosowym mleczkiem, suszonymi pomidorami czyli: Tagliatelle al latte di cocco con pollo e pomodori secchi w cenie 28 zł (Tagliatelle z mlekiem kokosowym, z grillowanym kurczakiem i suszonymi pomidorami z dodatkiem papryczek chilli)
Smak delikatny, z wyczuwalna nuta kokosowego mleczka, świeżutkie, soczyste kawałki kurczaka, pikantne chilli, smaki niezbyt odkrywcze jak dla mnie, ale fakt, że ten cudowny, jędrny, mięsisty makaron wyrabiała załoga restauracji podbija o 100 punktów to danie!
Kolejnym makaronem było również Tagliatelle tym razem w wersji con gamberi w cenie
29 zł czyli Tagliatelle z rakami w sosie śmietanowym ze świeżym koprem.
Makaron prezentuje się na talerzu wprost obłędnie, bardzo lubię połączenie mięsa z raka z koprem, to dość klasyczne, zachowawcze, ale sprawdzone połączenie. I tym razem nie zawiodłam się, wszystko było perfekcyjnie podane, doprawione i odpowiednio zbalansowane.

Kelnerka za każdym razem podchodzi do stolika po podaniu makaronu pytając czy posypać je parmezanem - czemu nie - oto nasze serowa wersja:

A teraz uwaga: hit tego wieczoru - mega pyszna, najpyszniejsza na świecie pizza Murano alla Magda Gessler
w cenie 32 zł.
Pizza Murano Magdy Gessler zawiera::ser taleggio, bakłażan, pomidor, cukinia, żółta pieczona papryka, rozmaryn, konfitura z czerwonej cebuli. Ta pizza oczarowała mnie i podbiła mój żołądek od pierwszego kęsa! Szczególnie zasługa cienkiego, dobrze wyrobionego, dość chrupiącego ciasta, sera i konfitury z cebuli (którą sama często robię, ale nie pomyślałabym żeby ją dodać do pizzy). Całość tworzy idealną kompozycję a smakowanie tej pizzy to poezja. Dla niej samej warto tutaj przyjść.

Na deser cudowne ciasto czyli sernik z mascarpone i ricottą : w cenie 18 zł za sporą porcję. Taki delikatniutki, puszysty serniczek, jaki uwielbiam, dodatek mascarpone i ricotty spowodował, że był lekki jak chmurka:)
Wina i napoje - dużym zaskoczeniem była dla mnie mozliwość picia wody sygnowanej nazwiskiem Magdy Gessler. Ale ogromnym zaskoczeniem było kosztowanie przewspaniałych włoskich win: czerwone półwytrawne oraz białe z suszonych winogron. Głęboki smak, niepowtarzalny, na pewno nie dostaniecie takiego wina w żadnym sklepie!
Reasumując można w restauracji Marcello najeść się do syta (pizzę oczywiście zabrałam do domu, nazajutrz była jeszcze lepsza). Można posiedzieć w przyjemnym miejscu, na chwile przenieść się świat włoskiej kinematografii. Było przytulnie, smacznie i po mojemu. Na pewno tu wrócę nie raz!

czwartek, 3 października 2013
Indyjska restauracja w Łodzi - GANESH, opinia
Kulinarna Kamasutra czyli ekstaza w indyjskiej restauracji Ganesh - tak określiłabym jednym zdaniem degustacje indyjskich potraw.
Z kuchnią indyjską miałam tylko raz do czynienia w życiu. Wiem jednak, że jest to kuchnia bardzo zdrowa, hindusi praktycznie w ogóle nie chorują na choroby układu pokarmowego. Jest to zasługa przede wszystkim takich przypraw jak kurkuma, curry, kmin rzymski, chilli które to zwalczają wolne rodniki i są świetnymi antyoksydantami, idealne w profilaktyce antyrakowej.
Restauracja indyjska GANESH mieści się w Łodzi przy ulicy Piotrkowskiej 69 oraz w Manufakturze (ulica Ogrodowa) na rynku.
W momencie kiedy wchodzisz do lokalu przenosisz się w inny świat kulinarnych smaków, niespotykanych na co dzień, bardzo orientalnych, wysublimowanych. Wystrój wnętrza nawiązuje do kultury Dalekiego Wschodu (dodatki w postaci lamp, mebli, tapet itp) powodują, że w lokalu jest przytulnie. Szczególnie polecam I piętro, które jest niezwykle klimatyczne i tutaj zauważyłam najwięcej gości.
Mimo, że potrawy serwowane w lokalu to z pewnością domowa, codzienna kuchnia indyjskich rodzin, dla nas jest to naprawdę podróż w nieznane.
Na szczęście przemiła obsługa, świetnie poinformowany kelner potrafi doradzić nam i wybrać danie, które spełni nasze oczekiwania.
Czas oczekiwania na potrawy umila podawany gościom cienki, chrupki ziemniaczany placek z przyprawami i dwoma rodzajami sosów. W smaku przypomina mi bardzo nasze rodzime chrupki ziemniaczane, które bardzo lubię, jednak nie tak tłuste jak w sklepie. Rozpływa się w ustach i ma ciekawy smak.
Karta menu jest naprawdę bardzo bogata a ceny są przystępne. Lokal posiada atrakcyjną ofertę lunchową TUTAJ.
Na przystawkę zamówiłam pierożki wegetariańskie. Kruche pierożki (troszkę twardawe ciasto), wewnatrz przepyszny farsz z ziemniaków, zielonego groszku oraz fasoli z dużą ilością przypraw, głównie curry. Naprawdę ciekawa przystawka, dodatkowo podano dwa sosiki (zielony z miętą i zielonym chili oraz czerwony z owocu tamaryndowca indyjskiego - pycha!)
Do dania poprosiłam o placek z cieciorki oraz mąki żytniej. Drugim daniem był kurczak w pikantnym sosie masala (jestem fanka ostrych dań).
Na dania czekałam dość długo, tak więc osoby bardzo głodne lub niecierpliwe muszą to wziąć pod uwagę. Sama osobiście jestem dość niecierpliwa na szczęście nie umierałam z głodu, więc dałam radę.
Postanowiłam spróbować mięsa baraniego w orzeszkach i sosem migdałowym tak zachwalany przez kelnera.
Wspaniały, niepowtarzalny smak potraw zrekompensował mi jednak czas oczekiwania, jednym słowem było warto!

Mięso baranie w sosie okazało się kulinarnym hitem! Mięciutkie, soczyste, świetnie doprawione, sos orzechowy doskonale komponował się z baraniną, polecam każdemu to danie, nie jest za ostre, po prostu uczta zmysłów! Potrawa podawana jest w miedzianym kociołku, można maczać sobie swój chlebek i zajadać mięciutkie pieczywko.
Kurczak faktycznie był zanurzony w dość ostrym sosie (nie polecam słabeuszom), ale jak dla mnie niebo w gębie! Mięso idealnie miękkie, kruche i soczyste, świeżutkie. Sos niezwykle esencjonalny, wyśmienicie doprawiony. Do tego obowiązkowo napój lassie również z chilli. Próbowałam tez napój lassie tradycyjny, bo uwielbiam lassie (sama czasem robię w domu z maślanki i wody z dodatkiem kminu rzymskiego)
Z kuchnią indyjską miałam tylko raz do czynienia w życiu. Wiem jednak, że jest to kuchnia bardzo zdrowa, hindusi praktycznie w ogóle nie chorują na choroby układu pokarmowego. Jest to zasługa przede wszystkim takich przypraw jak kurkuma, curry, kmin rzymski, chilli które to zwalczają wolne rodniki i są świetnymi antyoksydantami, idealne w profilaktyce antyrakowej.
Restauracja indyjska GANESH mieści się w Łodzi przy ulicy Piotrkowskiej 69 oraz w Manufakturze (ulica Ogrodowa) na rynku.
W momencie kiedy wchodzisz do lokalu przenosisz się w inny świat kulinarnych smaków, niespotykanych na co dzień, bardzo orientalnych, wysublimowanych. Wystrój wnętrza nawiązuje do kultury Dalekiego Wschodu (dodatki w postaci lamp, mebli, tapet itp) powodują, że w lokalu jest przytulnie. Szczególnie polecam I piętro, które jest niezwykle klimatyczne i tutaj zauważyłam najwięcej gości.
Mimo, że potrawy serwowane w lokalu to z pewnością domowa, codzienna kuchnia indyjskich rodzin, dla nas jest to naprawdę podróż w nieznane.
Na szczęście przemiła obsługa, świetnie poinformowany kelner potrafi doradzić nam i wybrać danie, które spełni nasze oczekiwania.
Czas oczekiwania na potrawy umila podawany gościom cienki, chrupki ziemniaczany placek z przyprawami i dwoma rodzajami sosów. W smaku przypomina mi bardzo nasze rodzime chrupki ziemniaczane, które bardzo lubię, jednak nie tak tłuste jak w sklepie. Rozpływa się w ustach i ma ciekawy smak.
Karta menu jest naprawdę bardzo bogata a ceny są przystępne. Lokal posiada atrakcyjną ofertę lunchową TUTAJ.
Na przystawkę zamówiłam pierożki wegetariańskie. Kruche pierożki (troszkę twardawe ciasto), wewnatrz przepyszny farsz z ziemniaków, zielonego groszku oraz fasoli z dużą ilością przypraw, głównie curry. Naprawdę ciekawa przystawka, dodatkowo podano dwa sosiki (zielony z miętą i zielonym chili oraz czerwony z owocu tamaryndowca indyjskiego - pycha!)
Do dania poprosiłam o placek z cieciorki oraz mąki żytniej. Drugim daniem był kurczak w pikantnym sosie masala (jestem fanka ostrych dań).
Na dania czekałam dość długo, tak więc osoby bardzo głodne lub niecierpliwe muszą to wziąć pod uwagę. Sama osobiście jestem dość niecierpliwa na szczęście nie umierałam z głodu, więc dałam radę.
Postanowiłam spróbować mięsa baraniego w orzeszkach i sosem migdałowym tak zachwalany przez kelnera.
Wspaniały, niepowtarzalny smak potraw zrekompensował mi jednak czas oczekiwania, jednym słowem było warto!

Mięso baranie w sosie okazało się kulinarnym hitem! Mięciutkie, soczyste, świetnie doprawione, sos orzechowy doskonale komponował się z baraniną, polecam każdemu to danie, nie jest za ostre, po prostu uczta zmysłów! Potrawa podawana jest w miedzianym kociołku, można maczać sobie swój chlebek i zajadać mięciutkie pieczywko.
Kurczak faktycznie był zanurzony w dość ostrym sosie (nie polecam słabeuszom), ale jak dla mnie niebo w gębie! Mięso idealnie miękkie, kruche i soczyste, świeżutkie. Sos niezwykle esencjonalny, wyśmienicie doprawiony. Do tego obowiązkowo napój lassie również z chilli. Próbowałam tez napój lassie tradycyjny, bo uwielbiam lassie (sama czasem robię w domu z maślanki i wody z dodatkiem kminu rzymskiego)
Podsumowanie:
Jeśli chcesz odetchnąć od tradycyjnej polskiej kuchni i zjeść coś naprawdę egzotycznego, a przy tym smacznego, wyjątkowego to Ganesh jest dla Ciebie. Nie zrujnujesz się finansowo, odpoczniesz, przeniesiesz się w nieznane meandry kulinarnych smaków. POLECAM!
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















